Od czczenia do oświecenia cz. 2
Dziś kontynuacja rozważań z poprzedniego artykułu który znajdziesz tutaj.
Egregor
Zanim przejdziemy dalej warto zdefiniować jedno ważne pojęcie jakim jest egregor. Jest to myślokształt stworzony ze zbiorowej energii psychicznej, nie jest on istotą w sensie biologicznym czy duchowym (jak demon, dusza, anioł, deva itp.). Jest raczej samoorganizującym się polem energetyczno-informacyjnym.
Egregor zyskuje autonomię poprzez
- Gromadzenie Energii: Im więcej osób wierzy w daną ideę, praktykuje te same rytuały i kieruje silne, spójne emocje w tym samym kierunku (np. strach, miłość, oddanie), tym większa jest jego „masa” energetyczna. Ta masa daje mu siłę do istnienia i działania niezależnie od pojedynczego twórcy.
- Dążenie do Samopodtrzymania: Jak każda zorganizowana siła, egregor ma tendencję do zachowania swojego istnienia. Zaczyna „działać”, by przyciągać więcej uwagi, „werbować” nowych członków i eliminować zagrożenia dla swoich podstawowych idei (np. w systemach religijnych może generować poczucie wyższości i wrogości wobec „innych”).
- Wpływ na Twórców: Egregor przestaje być pasywnym tworem, a staje się aktywnym wpływem na świadomość członków grupy. Sugeruje im myśli, emocje i zachowania, które go wzmacniają. Członkowie grupy zaczynają działać pod wpływem egregoru, a nie tylko go tworzyć.
Przykład
Egregor powstały wokół potężnej ideologii politycznej może zyskać taką siłę, że przez całe pokolenia kształtuje myślenie i kulturę narodu, nawet jeśli pierwotni przywódcy już dawno umarli. W tym sensie, to pole energetyczne żyje własnym życiem i jest potężniejsze niż każdy pojedynczy człowiek. W ezoteryce uważa się, że egregor będzie istniał tak długo, jak długo będzie zasilany energią – mentalną, emocjonalną i witalną – przez wystarczającą liczbę osób. Jeśli grupa się rozpadnie i zapomni o idei, egregor osłabnie i z czasem się rozproszy, aż w końcu zniknie całkowicie, jak np. egregory bóstw mezopotamskich czy kultury Majów.
Od figurki do Brahmana
Zapoznając się z tymi historiami i rozumiejąc jak działa Umysł możemy umiejscowić na ścieżce rozwoju różne etapy duchowego urzeczywistnienia a także połączenia z Boginią / Bogiem. Przyglądając się dokładniej temu procesowi można wyróżnić 4 – 5 etapów. Zachęcam Cię drogi czytelniku / droga czytelniczko do własnych badań w tym zakresie. Z punktu widzenia mojego obecnego rozpoznania wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ten proces wygląda mniej więcej tak jak poniżej.
Czczenie formy, figura, wizerunek, rytuał
Na początku człowiek doświadcza Boskości poprzez zewnętrzną formę. Widzi ją w kamiennym posągu, w świątyni, w świętych słowach. Kali jest wtedy Boginią zewnętrzną, potężną i tajemniczą Matką, do której kieruje się modlitwy, ofiary, pieśni i prośby o ochronę To etap oparty na dualności: „ja jestem czcicielem, a Ty jesteś Boginią”. Na tym poziomie energia oddania oczyszcza serce, rozpuszcza ego, a symbol staje się narzędziem skupienia świadomości. Posąg czy wizerunek Kali nie jest wtedy zwykłym kamieniem – staje się kanałem energii, niosącym błogosławieństwo, bo serce wiernego otworzyło się na wymiar świętości.
Kontakt z egregorem
Kiedy oddanie staje się silniejsze, czciciel zaczyna odczuwać, że forma nie jest tylko symbolem – że Kali naprawdę odpowiada. Jej energia zaczyna działać w snach, znakach, intuicjach. Czasem mówi przez ludzi, przez synchroniczność, czy wydarzenia. Na tym poziomie dusza wchodzi w kontakt z egregorem, czyli polem energii zrodzonym z wieków modlitw i miłości milionów czcicieli. Egregor Kali to jakby wspólne duchowe ciało wszystkich, którzy kiedykolwiek Ją wzywali – potężna, żywa obecność, która ma moc przemieniać, prowadzić i chronić. Człowiek zaczyna rozumieć, że bóstwo żyje nie tylko w świątyni, lecz także w jego własnym polu świadomości.
Osobiste spotkanie z Boginią
Z czasem czciciel doświadcza bezpośredniego kontaktu z Boginią. Nie jako idei czy energii egregoru lecz jako realnej obecności, żywej, inteligentnej, współczującej. Kali staje się wtedy osobową Matką, z którą można rozmawiać, płakać, śmiać się. Wielcy bhaktowie, tacy jak Ramakrishna, właśnie tu przeżywali swoje ekstazy – widzieli Kali tak, jak widzi się człowieka, czuli Jej dotyk, słyszeli Jej głos. To etap, w którym Bogini objawia się w swojej formie. Na tym poziomie oddanie staje się bezgraniczne, a ego niemal całkowicie się rozpuszcza w miłości.
Kali jako kosmiczna zasada – Bóg osobowy (Saguṇa Brahman)
Przychodzi chwila, gdy czciciel zaczyna pojmować, że Bogini, którą widział w formie, jest w rzeczywistości mocą całego istnienia. Kali nie mieszka w świątyni – Kali jest w każdym atomie, w każdym tchnieniu, w czasie, w narodzinach i śmierci. Staje się oczywiste, że wszystko, co się dzieje, jest ruchem Jej energii: rozkwit i rozpad, miłość i ból, dzień i noc. To moment, w którym forma Bogini rozszerza się w nieskończoność – nie jest już jedną postacią, ale wszechobecną zasadą.
Przekroczenie formy – Bóg bezosobowy (Nirguṇa Brahman)
Ostatecznie przychodzi wgląd, że nawet zasada Shakti, choć nieskończona, jest jeszcze ruchomym aspektem Rzeczywistości. Za nią, poza nią i w niej istnieje czysty Brahman – bez formy, bez imienia, bez granic, poza czasem i przestrzenią. To stan mokṣhy, ostatecznego wyzwolenia, gdzie dualność całkowicie się rozpuszcza. Kali jako forma znika w swoim źródle – w czystej świadomości, która nie ma początku ani końca.
Od obrazka do Absolutu
Analogicznie do poprzedniej ścieżki, można opisać pięć etapów dojrzewania duchowego w ramach czczenia Jezusa, które to odzwierciedlają uniwersalny proces przechodzenia od formy do bezosobowej jedności z Boskością. Warto zaznaczyć, że w chrześcijaństwie kładzie się duży nacisk na miłość, ufność i wewnętrzną przemianę, dlatego struktura etapów jest zbliżona do ścieżki bhakti.

Czczenie figury – zewnętrzna forma
Na początku wierny kieruje swoje modlitwy i oddanie do Jezusa w postaci figur, obrazów, ikon lub poprzez rytuały w kościele. Jezus jest wtedy Bogiem osobowym w formie człowieka, który cierpi, kocha i zbawia. To etap, w którym serce otwiera się przez rytuał, modlitwę i symboliczne gesty. Dualizm jest wyraźny: „ja – człowiek, Ty – Bóg”. Dzieci modlą się do Jezusa, wierzą w Jego cuda, ufają w ochronę i opiekę. Tutaj energia oddania oczyszcza serce, rozwija pokorę i wiarę.
Kontakt z egregorem – żywa obecność w zbiorowej wierze
Z czasem modlitwa staje się bardziej osobista, a Jezus przestaje być tylko obrazem czy symbolem. Wierny zaczyna odczuwać Jego obecność w modlitwie, w Eucharystii, w świętych tekstach. To poziom podobny do egregoru – Jezus staje się żywą istotą w polu zbiorowej świadomości Kościoła i wspólnoty wiernych. Czasem objawia się w wizjach, snach, głębokiej inspiracji czy wewnętrznym głosie. Człowiek zaczyna rozumieć, że Bóg działa nie tylko w ikonach, lecz w jego własnym życiu i w świecie, a decyzje jaki podejmuje są zgodne z ideałami narzuconymi przez religię.
Osobiste spotkanie – Jezus jako żywa obecność
Na tym etapie wierny doświadcza Jezusa w bezpośrednim, intymnym kontakcie duchowym. Podobnie jak mistycy chrześcijańscy (św. Teresa z Ávila, św. Jan od Krzyża), czuje Jego obecność, miłość i troskę jako realną, osobową więź. Jezus staje się już nie tylko obiektem kultu, lecz przyjacielem i Mistrzem w jednym. Modlitwy stają się rozmową serca, a życie codzienne wypełnione jest Jego obecnością i Jego miłości. To etap, w którym ego coraz bardziej rozpuszcza się w miłości i oddaniu.
Oczywiście racjonalny umysł zada pytanie: czy Jezus którego spotyka taki człowiek jest prawdziwy? Odpowiedź może być tak i nie – zależnie od praktykującego. Czyli może być to fantazja ale może też być auntentyczne spotkanie na planie pozamaterialnym.
Jezus jako Boska Zasada – Logos i energia
Z czasem osobowa wizja Jezusa rozszerza się do uniwersalnej Boskiej Zasady, którą chrześcijaństwo klasyczne określa jako Logos (Słowo Boże). Wierny zaczyna dostrzegać, że Jezus jest nie tylko człowiekiem z Nazaretu, ale przejawem Absolutu działającego w całym stworzeniu. Jego nauki, życie, śmierć i zmartwychwstanie stają się symbolem boskiej mocy przemiany i miłości, obecnej w każdym człowieku i w całym kosmosie.
Urzeczywistnienie bezosobowego Boga – jedność z Absolutem
Mimo tego, że chrześcijaństwo raczej promuje Boga osobowego ostatecznie wierny może potencjalnie dojść do poziomu, w którym dualność całkowicie znika. Bóg nie jest już osobą, do której się modli, ani symbolem, który reprezentuje Boskość. W tym stanie doświadcza czystej Miłości, bez granic i formy, która jest tą samą jedyną rzeczywistością. Wszystkie formy – Jezus, sakramenty, modlitwa – były jedynie stopniami przygotowania do tej prawdziwej, transcendentnej jedności.
Bóg osobowy i bezosobowy
Koncepcje urzeczywistnienia Boga osobowego i bezosobowego stanowią fundamentalne różnice w teologii i duchowości wielu religii oraz systemów filozoficznych, zwłaszcza w hinduizmie, a także mają swoje odpowiedniki w innych tradycjach.
Bóg Osobowy jest postrzegany jako odrębna istota posiadająca osobowość, atrybuty (jak miłość, wola, świadomość, gniew) oraz formę (lub zdolność przyjmowania form, np. awatarów). Jest to Byt transcendentny, ale również immanentny, z którym można nawiązać osobistą relację. Urzeczywistnienie polega na osiągnięciu jedności miłości i oddania (bhakti) wobec Boga osobowego. Prowadzi to do intymnej relacji gdzie wierny dąży do bycia sługą, przyjacielem, dzieckiem, lub ukochanym Boga. Urzeczywistnienie odbywa się poprzez modlitwę, kult publiczny, oddanie w działaniu i życie w zgodzie z boskimi przykazaniami. W tradycjach monoteistycznych realizacja to przede wszystkim wiara, posłuszeństwo i zjednoczenie z Bogiem w życiu doczesnym i wiecznym, często osiągane dzięki łasce.
Bóg Bezosobowy jest często określany jako Absolut – Brahman w hinduizmie, Śunyata w buddyzmie (to już nawet nie Bóg, to pustka), pierwotny Byt / Nicość w filozofii, Tao w Taoiźmie – jest postrzegany jako czysta, bezkształtna, nieograniczona, pozbawiona atrybutów esencja istnienia. Jest to pierwotny byt, czyste działanie, Jednia transcendująca wszelkie dualności, formy i cechy osobowe (Nirguna Brahman). Urzeczywistnienie polega na uświadomieniu sobie tożsamości własnej Jaźni (Atman) z Absolutem (Brahman), czyli na przebiciu się przez iluzję, która sprawia, że postrzegamy siebie jako odrębną jednostkę, i rozpoznaniu, że „Tat Tvam Asi” („Ty jesteś Tym”). Indywidualna osobowość i świadomość ulegają rozwiązaniu w nieskończonym, bezosobowym Bycie. Nie ma tam już relacji „Ja – Ty”, lecz jest czysta Jednia. Realizacja prowadzi do wyjścia poza wszelkie formy, ograniczenia czasu, przestrzeni i przyczynowości, a także poza koncepcję osobowego bóstwa. Buddyzm idzie jeszcze dalej i zakłada, że Jaźń też jest ostateczną iluzją. Dlatego „Anatma” (lub Anatta) to kluczowe pojęcie w buddyzmie oznaczające brak trwałej, niezmiennej „duszy” lub „ja” (Atmana), w odróżnieniu od hinduistycznej koncepcji tożsamości duszy z Brahmanem.
W niektórych tradycjach, np. w hinduizmie, koncepcje Boga osobowego i bezosobowego nie są postrzegane jako wzajemnie się wykluczające, lecz jako różne aspekty tej samej Najwyższej Rzeczywistości (np. Brahman ma aspekt osobowy i bezosobowy) lub różne stopnie urzeczywistnienia. Stopień pośredni to urzeczywistnienie Boga jako Osoby, z którą można mieć relację, jest często uważane za bardziej dostępne dla ludzkiego umysłu i serca (droga bhakti – oddania). Stopień najwyższy to urzeczywistnienie Boga jako Absolutu bezosobowego, czystej Świadomości, jest uważane za ostateczny cel, w którym dualizm znika.
Pułapki
Każdy proces duchowy ma swoje pułapki, w tym przypadku ktoś może utknąć na początkowych etapach. Odwrotna sytuacja też jest możliwa, szczególnie dla racjonanych ludzi, gdy zbyt szybko chcą przeszkoczyć na niedualne postrzeganie świata. Wtedy pojawiają się wyzwania. Skąd się to bierze?
Gdy ktoś posiada zaawansowane zrozumienie intelektualne – a o takie nietrudno w zachodnim świecie – to często wydaje się Jej / Jemu, że podświadomość nadąża za tym procesem. Niestety może się okazać, że podświadomość wciąż jest mocno zakotwiczona w dualiźmie a język jaki najlepiej rozumie to właśnie język obrazów i emocji – czyli form.
Tak człowiek z jednej strony na poziomie intelektualnym zrozumiał niedualność i zdaje sobie sprawę, że to jest ostateczny cel rozwoju. Jednak na poziomie emocjonanym wciąż jest potrzeba doświadczania dualnego świata i być może wsparcia, stworzenia poczucia bezpieczeństwa przy pomocy modlitwy, afirmacji, czy nawet czczenia jakiegoś bóstwa.
Wtedy pojawia się konflikt wewnętrzny.
To spotyka ludzi którzy od razu chcą przeskoczyć do bezosobowego Boga. Oni nawet mogą przestać uznawać słowo Bóg – zamiast tego jest przecież Źródło, Początek, Wszechświat, Absolut. Gdy zatem „intelekt jest już oświecony” a podświadomość wciąż poszukująca, np. bezpieczeństwa, akceptacji, aprobaty, kontroli, dostrojenia do wyższych wibracji czy zwyczajnej ekspresji w świecie, ktoś taki może popaść w poczucie pustki a może i w depresję. Pojawia się brak sensu, nihilizm, bo przecież wydaje się intelektualnie, że wszystko zostało już zrealizowane co jest tylko do zrealizowania na tym świecie, cała ta materia to gra form i nie ma co się w nią angażować. Właściwie to już nic nie zostało do zrobienia więc po co w ogóle jeszcze żyć?
Jednak nie ma w tym Miłości i Radości. Jest za to wycofanie się ze świata i duchowy bypass. Pojawia się apatia i bezsens które moga być odbierane jako dokonanie duchowe. Jednak zrozumienie intelektualne to nie urzeczywistnienie i na tym polega pułapka. Wtedy już nawet nie ma kogo poprosić o pomoc bo przecież każdy jest wszechmocną Jaźnią i się samostanowi. Gdy do tego jeszcze dojdzie duma to już gotowy przepis na cierpienia w ramach źle pojmowanego rozwoju duchowego.
Dlatego bywa, że dużo zdrowsze dla rozwoju człowieka jest urzeczywistnienie w ramach osobowego Boga – taki człowiek może mieć ogromne zasoby energii do działania w świecie materii, bo widzi w tym sens.
Jeśli jednak ktoś chce przejść całą drogę?
Wtedy należy szczerze sobie odpowiedzieć na pytanie na jakim etapie jest podświadomość: może wciąż chciałaby czcić figurki, przyjaźnie, pieniądze, niezależnośc, przyrodę… aby czuć się bezpiecznie i mocarnie? Należy to bezwarunkowo zaakceptować, mając jednak świadomość, że to nie ostateczny etap drogi. To tak jakby dziecku odbierać dzieciństwo i mówić, że zabawa klockami czy lalkami nie ma sensu – a zamiast tego masz tutaj do czytania traktaty z filozofii. To tak nie działa.
Dlatego należy stopniowo poprzez nabieranie mądrości duchowej, medytację i uwalnianie emocji przeprowadzić podświadomość w świat niedualny, przez porzucenie przywiązania do bezpieczeństwa, aprobaty, kontroli. Wtedy docelowo niedualność nie będzie tylko kolejnym intelektualnym konceptem ale faktycznym stanem istnienia.
Dokładny opis takiej ścieżki jest poza zakresem tego artykułu. Więcej na ten temat można przczytac tutaj.
Podsumowanie
Wpis ten przedstawia duchową ewolucję człowieka jako proces przechodzenia od czci wobec zewnętrznej formy bóstwa ku urzeczywistnieniu bezosobowego Boga. Jako przykłady wybrałem nieprzypadkowo dwie (dla niektórych skrajne) ścieżki, tak aby pokazać jak podobny jest to za każdym razem proces. Zarówno ścieżka bhakti wobec Bogini Kali oraz chrześcijańskie oddanie Jezusowi Chrystusowi, mimo odmiennych tradycji, prowadzą do tego samego celu: zjednoczenia z Boskością przekraczającą wszelkie formy.
Dla mnie studiowanie tej historii było swego czasu bardzo otwierające oczy, podobnie jak Swami Vivekananda negowałem czczenie wszelkich form, w tym osobowego Boga. Od czasu zapoznania się jednak z Jego naukami patrzę na wszelkie tego przejawy z zupełnie inny sposób i zauważam, że często ludzie czczący osobowego Boga mają znacznie lepsze rezultaty w świecie materialnym – gdyż urzeczywistnienie bezosobowego Boga jest dużo trudniejsze. To jednak temat na inny wpis.
Ostateczny wniosek jest głęboko uniwersalny: możemy wybrać dowolną formę którą czujemy głęboko w sercu i każda będzie stanowiła pomost pomiędzy doświadczeniem Boga osobowego jak i bezosobowego. Niejednokrotnie Bóg osobowy jest drogą, przez którą świadomość dojrzewa, by rozpoznać Boga bezosobowego.
