Czy żyjemy w symulacji?

Czy świat, który widzimy, czujemy i którego doświadczamy, jest prawdziwy, czy może tylko iluzją? Iluzją o bardzo wysokiej jakości i rozdzielczości? To pytanie, które niegdyś zajmowało tylko filozofów i mistyków, dziś coraz częściej pojawia się w pracach fizyków, informatyków i badaczy świadomości. Współczesna hipoteza symulacji zakładająca, że żyjemy w zaawansowanym, komputerowo generowanym świecie zdaje się być nowoczesnym odbiciem pradawnych nauk duchowych, głoszonych przez joginów, taoistów, gnostyków czy buddyjskich mistrzów.

Czy zatem najnowsze odkrycia fizyki kwantowej i teorii informacji są tylko powrotem do mądrości starożytnych? Czy współczesna nauka, badając strukturę przestrzeni, światła i świadomości, nie odkrywa właśnie duchowej architektury wszechświata – tylko opisaną innym językiem?

W tym wpisie przyjrzymy się hipotezie symulacji zarówno z perspektywy nauk ścisłych, jak i głębokich tradycji mistycznych. Zobaczymy, że to, co dla jednych jest cyfrowym kodem, dla innych jest snem Boga. A pytanie „czy żyjemy w symulacji?” może być  pokrewnym pytaniem do tego, które zadajemy sobie w ramach praktyk duchowych: „Kim jestem?”

Argumenty Naukowe

W ramach naszej obecnej cywilizacji prekursorem pomysłu, że żyjemy w komputerowerj symulacji jest Nick Bostrom, który w swoim artykule „Are You Living in a Computer Simulation?” (2003) nie mówi wprost, że żyjemy w symulacji, ale prezentuje logiczny argument oparty na rozumowaniu probabilistycznym, który prowadzi do zaskakującego wniosku: jeśli nie zajdzie jeden z dwóch warunków ograniczających, to niemal na pewno żyjemy w symulacji.

Poniżej przedstawiam zatem argumenty naukowe za tym, że żyjemy w symulacji.

Argument statystyczny Nicka Bostroma

Jeśli zaawansowane cywilizacje tworzą realistyczne symulacje, liczba tych symulowanych światów może być ogromna – znacznie większa niż liczba światów „oryginalnych”. W takim układzie większość istot przypominających nas to byty wirtualne, nie biologiczne. Skoro nie wiemy, czy jesteśmy oryginałem czy kopią, to prawdopodobieństwo, że żyjemy w symulacji, jest względnie wysokie. To klasyczne rozumowanie probabilistyczne, znane jako “trylemat Bostroma”: jeśli nie zniszczymy się i nie zrezygnujemy z symulacji, to jesteśmy w jednej z nich. Poniżej dokładniejsze wytłumaczenie trylematu.

Jeśli założymy, że na pewnym etapie rozwoju technologia pozwalająca na symulację świata jest możliwa, to nasuwają się trzy oczywiste wnioski:

  1. Żadna cywilizacja nie osiągnie tak zaawansowanego poziomu technologicznego.
  2. Cywilizacje, które to osiągną, nie będą zainteresowane tworzeniem symulacji. (z przeróżnych powodów, ale są one tutaj nieistotne).
  3. Jeżeli zaawansowane symulacje istnieją, jest bardzo prawdopodobne, że my sami żyjemy w jednej z nich.

Z tych trzech wniosków przynajmniej jeden musi być prawdziwy

Argument wskazuje, że jeśli symulacje są technicznie możliwe i istnieje choć jedna cywilizacja zdolna je tworzyć, to liczba takich symulacji może przewyższać liczbę „oryginalnych” rzeczywistości. W takiej sytuacji prawdopodobieństwo życia w symulacji staje duże.

Inaczej:

Jeśli technologicznie wysokorozwinięte cywilizacje mogą i chcą tworzyć ogromne ilości symulacji, to statystycznie liczba świadomości istniejących w symulacjach byłaby znacząco większa niż liczba świadomości „oryginalnych” → więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesteśmy jedną z symulowanych istot.

Ograniczona prędkość światła jako bufor obliczeniowy

Skończona prędkość światła może być interpretowana jako ograniczenie „przepustowości systemowej” symulacji. W grach komputerowych położenia obiektów nie są aktualizowane natychmiast ale istnieją pewne ograniczenia czasu gdyż zwyczajnie komputer ma swoje granice mocy obliczeniowej. Dlatego gdy na ekranie pojawia się więcej obiektów, często ilość klatek w grze spada z 60 do np. 30 (lub mniej) na sekundę a my mamy wrażenie jakby gra była mniej płynna – i tak jest w istocie. Podobnie, stała prędkość światła może pełnić funkcję regulującą tempo przemieszczania obiektów w symulowanym świecie, gdyż dotyczy ona tylko obiektów posiadających masę. To pomaga uniknąć przeciążenia „procesora wszechświata”. W rzeczywistości stworzonej cyfrowo, opóźnienia lub granice transmisji mogą być celowe, by zbalansować wydajność i stabilność symulacji.

Splątanie kwantowe jako bezpośrednia synchronizacja danych

Splątane cząstki dzielą stan niezależnie od odległości, zmiana jednej wpływa na drugą natychmiast, co zdaje się łamać prawa fizyki. Oczywiście prawa fizyki nie są łamane gdyż nie dochodzi tutaj do przesyłania materii czy informacji z prędkością większą niż światło ale jedynie do dzielenia tej samej informacji pomiędzy splątanymi cząstkami. W symulacji to łatwo wyjaśnić: nie trzeba przesyłać informacji fizycznie, wystarczy „jednoczesna aktualizacja zmiennych”. Tak działa synchronizacja danych w systemach komputerowych, zmienne mogą być spójne mimo oddzielenia przestrzennego – a właściwie, jak w przypadku splątania – kilka obiektów może współdzielić tę samą zmienną i wtedy informacja wydaje się być propagowana natychmiast. Nielokalność kwantowa (zjawisko, w którym wyniki pomiarów na odległych obiektach kwantowych są silniej skorelowane), w symulacyjnym modelu wydaje się zatem efektem ubocznym architektury systemu.

Kwantowa nieoznaczoność i efekt obserwatora

W fizyce kwantowej nie da się jednocześnie znać dokładnie pozycji i pędu cząstki (tym samym prędkości). Co więcej, dopiero akt obserwacji „decyduje” o stanie cząstki. To przypomina renderowanie grafiki tylko wtedy, gdy patrzymy – całkiem jak w grach komputerowych, gdzie silnik graficzny w celach optymalizacji generuje tylko to, co widzi gracz. W symulacji, byłoby to sposób na oszczędność zasobów: system renderuje tylko to, co jest aktualnie obserwowane. Takie zachowanie wskazuje na optymalizacyjną logikę, a nie fundamentalną losowość.

W ramach wyjaśnień z perspektywy bardziej świadomościowej moje postrzeganie jest takie, że wszechświat pozwala na dowolność wyboru i swobodę manifestacji dlatego akt obserwacji może decydować o stanie cząstki.

Granularność rzeczywistości (stała Plancka)

Przestrzeń i czas wydają się nieciągłe i mają minimalne jednostki (np. długość Plancka, czas Plancka). W naturze to dziwne, dlaczego rzeczywistość miałaby być kwantowalna czy „pikselowana”? Ale w symulacji to naturalne, system cyfrowy operuje na skończonym przyroście czasu i dokonuje przeliczenia stanu wszechświata krok po kroku. Analogicznie, tak jak ekran składa się z pikseli, tak symulowany świat może być zbudowany z najmniejszych porcji przestrzeni. Brak ciągłości może więc wynikać z cyfrowego charakteru wszechświata. Dla twórców symulacji byłoby to logiczne ograniczenie technologiczne lub architektoniczne.

Matematyczna natura rzeczywistości

Wszechświat wydaje się głęboko matematyczny, wszystko od grawitacji po mechanikę kwantową opisujemy za pomocą równań. Niektórzy naukowcy sugerują, że to oznaka, iż świat jest matematyczny, a nie tylko daje się matematycznie opisać. W kontekście symulacji oznacza to, że rzeczywistość może być wyrażona jako program, algorytm czy kod. Jeśli wszystko sprowadza się do logicznych operacji i danych, to przypomina to działanie systemu informatycznego. Matematyczna precyzja sugeruje, że fundamenty istnienia mogą być informacyjne, a nie materialne.

Jednak wielu naukowców przyznaje: to wcale nie jest oczywiste, że wszechświat daje się tak dobrze opisać matematyką. To jedno z najbardziej zdumiewających i filozoficznie ciekawych zjawisk w całej nauce. I samo w sobie stanowi argument za tym, że rzeczywistość może mieć charakter informacyjny lub symulacy

Einstein mówił: „Najbardziej niezrozumiałą rzeczą we wszechświecie jest to, że jest zrozumiały.”

I nie chodzi tylko o to, że możemy coś przybliżać czy szacować. Prawa przyrody dają się wyrażać za pomocą precyzyjnych równań matematycznych, nierzadko niezwykle pięknych i prostych, jak: E=mc2, równania Maxwella, Ogólna Teoria Względności, funkcja falowa w mechanice kwantowej, liczby zespolone, przestrzenie Hilberta, grupy symetrii…

To nie są szacunki i przybliżenia. To są strukturalne opisy działania rzeczywistości. Dlaczego? Jak to możliwe? Czyżby ktoś świadomie ten system zaprojektował z użyciem matematyki?

Brak kontaktu z obcymi cywilizacjami (paradoks Fermiego)

Paradoks Fermiego to pytanie: „Skoro Wszechświat jest ogromny i wydaje się sprzyjać powstawaniu życia, to dlaczego nie widzimy żadnych śladów obcych cywilizacji?” Istotnie, mimo ogromu Wszechświata nie obserwujemy (oficjalnie) śladów obcych cywilizacji.

W symulacyjnym modelu to zrozumiałe: inne cywilizacje mogłyby nie zostać „wyrenderowane”, bo nie są potrzebne do głównego „scenariusza symulacji” (czyli np. historii naszej cywilizacji). To przypomina gry komputerowe, w których poza główną mapą nic nie istnieje. Brak obcych może być więc cechą zamkniętego, zoptymalizowanego świata, takiego, który istnieje tylko dla obserwatorów „wewnątrz”

Ten argument akurat do mnie nie przemawia, gdyż moim zdaniem kontakt z takimi cywilizacjami jest od dawna ale raczej ukrywany przed opinią publiczną z różnych powodów. Ponadto świat to nie tylko plan fizyczny, a życie jest pełne istot z różnych planów, również na Ziemii. “Obca cywilizacja” wcale nie musi posługiwać się ciałami fizycznymi, choć oczywiście i takie zapewne istnieją.

Jednak nauka zakłada spotkanie tylko z osobnikami w ciałach fizycznych, dlatego na potrzeby nauki powyższy argument ma sens.

Losowość kwantowa jako RNG (generator liczb losowych)

Pomiar w mechanice kwantowej daje wynik losowy, nie możemy przewidzieć, co dokładnie się stanie, jedynie prawdopodobieństwo. W symulacji, taka losowość mogłaby być wynikiem działania algorytmicznego generatora liczb losowych, jak w grach komputerowych. Z pozoru „prawdziwa” losowość może być tylko pseudo – losowa. Jeśli tak, to pozorny chaos kwantowy jest tylko kontrolowanym, matematycznym złudzeniem, z góry określonym przez strukturę kodu Wszechświata.

Ewolucja i fizyka jako system samoprogramujący

Złożoność biologiczna i stabilność praw fizyki mogą być interpretowane jako efekt działania systemu zaprojektowanego do optymalnego rozwoju symulowanych form życia. Równowaga sił (grawitacja, elektromagnetyzm) i precyzja parametrów fizycznych są tak doskonale dopasowane do powstania życia, że wielu badaczy mówi o doskonałym dostrojeniu (ang. „fine – tuningu”). W świecie symulowanym to naturalne, twórcy mogliby ustawić parametry tak, by życie w zaprojektowanej formie mogło się rozwijać. W „prawdziwym” świecie taka precyzja wydaje się niezwykle mało prawdopodobna bez celowej ingerencji.

Czyjej? Boga?

Szybkość rozwoju technologii

Nasza własna technologia wirtualnej rzeczywistości, AI i symulacji komputerowych rozwija się błyskawicznie. W krótkim czasie być może stanie się możliwe tworzenie bardzo realistycznych symulacji intelektu lub środowisk. Jeśli taki rozwój jest możliwy, to przyszłe cywilizacje mogą tworzyć miliardy realistycznych symulacji przeszłości czy innych światów.

Argumenty Duchowe

Māyā – świat jako iluzja (hinduizm)

W duchowej tradycji Indii świat materialny jest nazywany Māyā – zasłona iluzji, przez którą przejawia się Brahman, czyli bezforemna rzeczywistość absolutna. Nasze egoistyczne ja, nasze ciała, emocje i zjawiska materialne są uznawane za nietrwałe, przemijające i nierzeczywiste. Ten obraz świata jako symulacji generowanej przez Świadomość przypomina współczesne hipotezy o komputerowo wygenerowanym wszechświecie. Świat jest „realny” tylko warunkowo, a jego istnienie zależy od percepcji i uwarunkowania mentalnego – tak jak w dobrze zaprojektowanym programie.

Śunjata – pustka i forma (buddyzm)

Buddyzm głosi, że wszystkie zjawiska są puste (śunjata) – nie mają niezależnego, trwałego istnienia. Czymkolwiek się wydają, są jedynie współzależnie powstającymi przejawami, zależnymi od percepcji i świadomości. Nauki buddyjskie sugerują, że rzeczywistość to jedynie projekcja Umysłu – tymczasowy sen, który można „przebudzić”. W tej perspektywie myśli i materia są tylko chwilowymi formami bez stałej substancji. To duchowy odpowiednik symulacji: świat jawi się jako realny tylko do momentu, gdy nie zobaczymy jego pustej, nierzeczywistej natury.

Kosmos Demiurga

Gnostycy już od tysięcy lat nauczali, że świat materialny (kosmos) został stworzony przez niższego boga Demiurga – a nie przez najwyższego Boga. Ten świat to pułapka, która zniewala dusze i odcina je od prawdziwego Źródła. Ziemska rzeczywistość to system iluzji, duchowy matrix. Dusza jest więźniem ciała, czasu i materii, dopóki się nie przebudzi. Ta wizja świata jako symulowanego więzienia stworzonego przez ograniczoną istotę niemal bezpośrednio odpowiada współczesnemu pojęciu symulacji opartej na sztucznej inteligencji lub złej intencji twórcy.

Mistyczne doświadczenie „wyjścia z gry”

W wielu tradycjach mistycznych (np. joga, buddyzm, taoizm, zen) opisywane są stany, w których praktykujący medytację przekracza czas, przestrzeń, ego – i doświadcza rzeczywistości jako nieskończonego, czystego istnienia, poza formą. Opisy te są niczym moment „wybudzenia” z gry komputerowej: znikają prawa fizyki, zmysły i Umysł. Pozostaje tylko świadomość istnienia. Jeśli nasz świat to symulacja, to takie przebudzenie byłoby jej chwilowym opuszczeniem lub zobaczeniem kodu źródłowego – to nie „koniec gry”, ale moment zrozumienia, że „Ja” nigdy w niej naprawdę nie uczestniczyło.

Podsumowanie

Świat jest złudzeniem – mówi duchowy mistrz. Świat może być symulacją – mówi współczesny naukowiec. Wiele wskazuje, że mówią o tym samym.

Od wieków mędrcy wschodu i zachodu głosili, że to, co widzimy i czego doświadczamy, nie jest ostateczną rzeczywistością. Hinduistyczna māyā, buddyjska śunjata, gnostycki kosmos Demiurga i mistyczne przebudzenie sugerują, że świat materialny to zasłona, dynamiczna, lecz nierzeczywista. Każdy kto doświadczy głębiej medytacji może zaobserwować jak bardzo zmienia się percepcja wszechświata w zależności od stanu Umysłu.

Z drugiej strony, nowoczesna fizyka kwantowa, informatyka i filozofia wskazują na strukturę rzeczywistości, która dziwnie przypomina system komputerowy: ograniczenia prędkości światła, granularność przestrzeni, nielokalne splątanie, matematyczność zjawisk, efekt obserwatora itp.

Jak to wszystko połączyć? Otóż moim zdaniem poszukiwany przez naukowców „komputer” który tworzy tę symulację to Świadomość która powołuje do życia najpierw Umysł a później za jego pomocą świat w którym żyjemy. Tym oto sposobem wszelkie drogi prowadzą do samorozwoju a ludzie z różnych nurtów odkrywają tę samą prawdę o świecie.

Ktoś może jeszcze wysnuć hipotezę, że Świadomość powołuje do życia wysokorozwiniętą cywilizację, która tworzy symulację, w której z kolei my żyjemy. Zachęcam czytelnika do własnych badań w tym zakresie aby samemu rozpoznać czy istniejemy w zwykłym Matrixie czy też w jego piętrowej wersji: czy jest to zwykły sen czy też sen w śnie.

Dodaj komentarz