Dlaczego nie mogę znaleźć partnera?

Ten tekst jest skierowany do pań, analogiczny tekst dla panów znajdziesz tutaj

Obecnie wiele kobiet w wieku 20+, 30+, 40+, 50+, 60+ lat które z różnych względów nie mogą znaleźć sobie partnera pomimo tego, że deklarują iż chcą. Dotyczy to zarówno tych zajmujących się rozwojem duchowym jak i tych które się nim nie zajmują. Media i promotorzy samorozwoju mają wiele wyjaśnień tego zjawiska – często cennych wskazówek zwykle jednak każdy prezentuje wytłumaczenie z jednej znanej Jej / Jemu perspektywy.

Postanowiłem tutaj zabrać główne powody zarówno te duchowe, naukowe czy osobiste dlaczego obserwujemy takie zjawisko.

Sprostowanie: w żaden sposób nie uważam abyś musiała mieć partnera i potrzebowała go do szczęścia. Jednak bądź szczera ze sobą: czy naprawdę jest to spójny wybór. To jaką ścieżkę ktoś wybiera w życiu zależy tylko od Niej / Niego. Ważne aby wybór był świadomy. Jeśli wybrałaś samotne życie i jesteś z tym szczęśliwa to nie ma sensu byś czytała ten artykuł.

Uwaga: jeśli przy którymś punkcie pojawią się emocje typu złość, pretensje, smutek, żal to może okazać się, że właśnie o to chodzi. Bądź czujna czytając. Wpis nie ma na celu osądzac kogokolwiek ale jeśli nastapi poruszenie emocjonalne to może to być wspaniałą wskazówką.

Zatem przechodzimy do konkretów. Oto lista głównych powodów dlaczego nie możesz znaleźć partnera:

Brak zrozumienia jak działa świat

To często głęboka dziecięca nieświadomość, często połączona z niewinnością, naiwnością lub traumą. Wiara w to, że:

  • wszyscy są dobrzy i mają dobre intencje,
  • wszyscy są źli i mają złe intencje
  • lub po prostu, że wszyscy są tacy jak my i myślą tak samo.

Taka wizja świata wymaga po prostu procesu dorastania, bo nie wszyscy sa dobrzy, źli i tacy sami jak my.

To jak inną ktoś może mieć zawartość Umysłu od naszej można dokładnie zaobserwować jak pozna się własną i nauczy obserwować siebie i innych.

Brak wizji i mało doświadczeń

Za mało doświadczeń i brak wiedzy czego się naprawdę chce może być przyczyną tego, iż ciężko znaleźć partnera. To tak jak z kupnem pierwszego auta lub mieszkania. Często trzeba obejrzeć ich wiele zanim zaczniemy zauważać czego tak naprawdę chcemy. Dlatego zachęcam do spotkań i eksperymentów, oczywiście z szacunkiem i szczerością w stosunku do drugiego człowieka. Ważne by wybierać świadomie, czyli wtedy gdy już ma się za sobą jakąś pulę doświadczeń i wiadomo czego się chce a co jest mniej istotne. Warto zrobić sobie listę kilku absolutnie istotnych wymagań – ale nie za dużo aby ktoś taki w ogóle istniał.

Najlepiej by mieć obraz docelowej osoby zanim się ją pozna, wtedy machina manifestacji wszechświata będzie mogła nas uraczyć prawdziwym prezentem.

Z drugiej strony warto też nauczyć się akceptować dary które otrzymujemy bo może ta / ten nie do końca wyśniona / wyśniony jest właśnie tym wyjątkowym darem a wszechświat znów wiedział lepiej od nas co jest najlepsze dla naszego rozwoju?

Samooszukiwanie

Ach jak lubimy się samooczukiwać aby za dużo nie czuć. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn. Dlatego wiele kobiet nieświadomie wybiera strategię samooszukiwania, by poradzić sobie z trudnymi emocjami, takimi jak samotność, lęk czy potrzeba bliskości – postrzeganymi jako słabości. Przyjmują postawę silnej i niezależnej, przekonując siebie, że partner nie jest im potrzebny. Często jest to efekt wpływu kultury, która gloryfikuje samowystarczalność – co ma swoje plusy oczywiście.

Jednak w głębi serca odczuwają pustkę i tęsknotę za miłością. Emocjonalne odcięcie się od własnych potrzeb może prowadzić do wewnętrznego konfliktu i osamotnienia, które utrudniają otwarcie się na bliską relację. Aby znaleźć partnera, potrzebne jest uznanie własnych uczuć i pragnień.

Niskie poczucie własnej wartości

To jedna z największych blokad w rozwoju i znalezieniu swojego wybranka. Kobieta, która nie wierzy w swoją wartość, będzie miała trudność z budowaniem zdrowych relacji. Może wybierać partnerów, którzy ją poniżają lub lekceważą, bo podświadomie uważa, że na nic lepszego nie zasługuje. To prowadzi do błędnego koła – każda toksyczna relacja pogłębia jej brak wiary w siebie. Taka kobieta często też nie potrafi postawić granic i zaspokajać własnych potrzeb. Aby znaleźć odpowiedniego partnera, trzeba najpierw uzdrowić relację z samą sobą, nauczyć się szacunku do siebie i przestać szukać zewnętrznego potwierdzenia własnej wartości.

Proszę jednak nie mylić poczucia własnej wartości z dumą.

Duma

Duma jest królową ignorancji. Często maskuje głęboko skrywane lęki lub kompleksy. czyli skrywa też niskie poczucia własnej wartości. Kobieta przekonana o swojej wyjątkowości może nieświadomie odrzucać każdego mężczyznę, ponieważ nikt nie spełnia jej wygórowanych standardów. Słyszymy wtedy: „Nie ma już prawdziwych mężczyzn”. Ale może to nie problem z mężczyznami, tylko z nieumiejętnością bycia otwartą i elastyczną? Duma może być mechanizmem chroniącym przed zranieniem. Jednak zbyt często prowadzi do samotności, bo nie pozwala na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem – takim, jakim jest naprawdę. Duma to taka postawa która potrafi się przykleić do innych, dlatego może to wynikać z wielu powodów. Poczucia niskiej wartości, smutku, lęku, gniewu itp. Można być dumnym nawet ze swojej bezradności, uważając, że jest się ponad tym światem i stąd wynika nasza bezradność.

Nadmierne oczekiwania

Często połączone z dumą oczekiwania które są nierealne do spełnienia. Manifestacyjna machina wszechświata po prostu nie jest w stanie spełnić wielu sprzecznych oczekiwań. Współczesna kultura, media społecznościowe i filmy romantyczne często budują w kobietach nierealistyczne oczekiwania wobec mężczyzn. Czasem kobieta pragnie partnera, który będzie jednocześnie twardzielem, wrażliwcem, zaradnym biznesmenem, bezinteresownym wolontariuszem, kucharzem, mechanikiem, elektrykiem, jej terapeutą, psychologiem, duszą towarzystwa, ochroniarzem i poetą – a do tego oczywiście super przystojnym i bez wad. Takie wyobrażenia są pułapką. Żaden człowiek nie jest w stanie sprostać tak rozbudowanym, często sprzecznym wymaganiom. W efekcie kobieta może przegapić wartościowego partnera, bo skupia się na brakach zamiast na możliwościach wspólnego rozwoju. Zdrowa relacja opiera się na akceptacji, otwartości i wzajemnym poznaniu, nie na liście idealnych cech.

Brak poczucia bezpieczeństwa

Poczucie bezpieczeństwa to fundament każdej zdrowej relacji. Kobiety, które go nie mają – np. z powodu trudnego dzieciństwa, zdrad czy przemocy w przeszłości – często nie potrafią w pełni otworzyć się na związek. Lęk przed zranieniem sprawia, że nie dopuszczają do siebie nikogo zbyt blisko albo testują partnerów, prowokując konflikty. Czasem budują mur obojętności lub obsesyjnie kontrolują sytuację, by tej kontroli nie stracić. Bez wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa trudno zbudować zaufanie. Kluczem jest praca nad sobą, czasem również z terapeutą, by nauczyć się ufać i czuć się bezpiecznie niezależnie od zewnętrznych warunków.

Utrata niewinności

Mężczyźni kochają w kobietach niewinność i różne są oblicza niewinności. Można być mądrą i niewinną, nie tylko dzieciną i niewinną, niewinność to nie musi być naiwność, ale otwartość, świeżość spojrzenia, zdolność do zachwytu i ufności. Współczesne kobiety często uznają tę cechę za słabość, boją się być zbyt delikatne, by nie zostać wykorzystane. Tymczasem większość mężczyzn pragnie w kobiecie właśnie tej miękkości, delikatności, wewnętrznego światła i ciepła – czyli po prostu naturalnej kobiecej energii. Zbyt duża ostrożność, zbroja cynizmu lub chłód emocjonalny sprawiają, że kobieta staje się niedostępna. Niewinność nie wyklucza mądrości ani siły. Wręcz przeciwnie – może być pięknym balansem między dojrzałością a kobiecą łagodnością.

Poczucie winy, niezasługiwanie

Noszenie w sobie poczucia winy skutecznie blokuje manifestację we wszystkich aspektach życia a gdy pojawi się ktoś wartościowy skutecznie to storpeduje. Jest to niczym niewidzialna bariera, która potrafi skutecznie uniemożliwić stworzenie zdrowej i pełnowartościowej relacji. Kobieta, która nie czuje się godna miłości, uznania czy wsparcia, sabotuje własne możliwości już na starcie. Może przyciągać osoby, które ją krzywdzą, bo podświadomie wierzy, że na coś lepszego nie zasługuje. Często nieświadomie odrzuca wartościowych mężczyzn, ponieważ wydają się „zbyt dobrzy”, by mogli się nią zainteresować. Poczucie winy działa jak filtr, zniekształca postrzeganie siebie i innych. Aby naprawdę otworzyć się na miłość, trzeba uznać swoje człowieczeństwo i porzucić wewnętrznego kata.

Brak umiejętności manifestacji

Manifestacja jest jednym z aspektów rozwoju duchowego, to nie tylko modne słowo, ale praktyka oparta na intencji, wewnętrznej spójności i gotowości na przyjęcie tego, czego się pragnie – ale także tego co jest dla nas najlepsze. Kobiety, które nie potrafią jasno określić, czego oczekują od związku, często tkwią w chaosie energetycznym, raz przyciągają, raz odpychają. Brak umiejętności manifestowania wynika z rozproszenia Umysłu, niewiary w siebie, a czasem z braku cierpliwości. To jak zamawianie dania w restauracji bez podania konkretnego zamówienia, trudno oczekiwać, że kelner przyniesie to, na co naprawdę mamy ochotę. Świadome kierowanie energii i intencji to kompetencja, którą można rozwinąć.

Brak miłości, egoizm

Dostęp do Miłości jest z jednej strony naszą naturą z drugiej strony wymaga codziennej praktyki bo ego broni się bardzo przed Miłością, gdyż ta oznacza jego koniec. Dlatego kierowanie się w życiu Miłością to kompetencja, którą trzeba pielęgnować. Kobieta skoncentrowana wyłącznie na sobie, swoich celach, sukcesach i rozwoju, może nieświadomie zaniedbać swoją zdolność do bycia w relacji. Związek to nie tylko wspólna przestrzeń, ale też ciągła wymiana: energii, czasu, czułości. Egoizm nie musi objawiać się jawnie, często przybiera subtelną formę zamknięcia na potrzeby drugiej osoby. Miłość wymaga otwarcia, zaangażowania i poświęcenia. Gdy tego brakuje, nawet potencjalnie udana relacja szybko się wypala.

Brak kompetencji

Relacje, jak każda dziedzina życia, wymagają umiejętności: komunikacji, słuchania, empatii, rozwiązywania konfliktów. Nie każdy wynosi te kompetencje z domu, a szkoła ich nie uczy. Kobieta, która nie potrafi rozmawiać z partnerem bez oskarżeń, która nie rozumie różnic między płciami czy nie umie zapanować nad emocjami, często sama sabotuje związki. To nie zła wola, lecz brak narzędzi i brak praktyki. Dobra wiadomość jest taka, że kompetencje społeczne i relacyjne można zdobywać i ćwiczyć – jak język obcy czy jazdę samochodem. Potrzeba jedynie chęci i otwartości na rozwój.

Przekonanie, że wiem wszystko o mężczyznach …

… ale mężczyźni nie wiedza nic o kobietach. No bo przecież “faceci to takie wieczne dzieci, życiowe niedorajdy”. Bardzo złudne poczucie, bo kobiety często niewiele wiedzą o samych sobie, np. nie wiedzą dokładnie co na nie działa i dlaczego akurat wybrały tego a nie innego mężczyznę. Przypisują to pewnym przejawom magii a ja Wam powiem, że to niekoniecznie jest magia. To jedna z bardziej podstępnych iluzji. Kobieta, która jest przekonana, że zna mężczyzn „na wylot”, często zamyka się na autentyczne poznawanie konkretnego człowieka. Zamiast słuchać – interpretuje, zamiast odkrywać – zakłada. Każdy człowiek, niezależnie od płci, jest inny. Wchodzenie w relację z gotowymi schematami, oczekiwaniami i ocenami uniemożliwia prawdziwe spotkanie. To tak, jakby twierdzić, że czytało się książkę, znając tylko tytuł. Prawdziwa bliskość zaczyna się wtedy, gdy pozwalamy sobie na niewiedzę i otwieramy się na drugiego człowieka z ciekawością, a nie z założeniami.

Dodatkowo mając (nie)świadome założenie, że się wszystko wie o mężczyznach rozwój jest niemożliwy, no bo czego się uczyć jak się już wszystko wie? To faceci są tymi którzy mają się starać, zabiegać, zmieniać, bo przecież oni nic nie wiedzą o kobietach. Bardzo roszczeniowa postawa.

Nieznajomość męskich potrzeb

A tu się okazuje, że wielu kobietom jedynie wydaje się, że wiedzą, czego pragną mężczyźni: seks, seks, seks, obiad, TV. Co bardziej wyedukowane wiedzą, że jeszcze podziw. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe potrzeby często są głębsze: bycie potrzebnym, uznanym, zrozumianym, docenionym, wysłuchanym i wiele innych. Brak tej wiedzy sprawia, że kobiety nieświadomie zaniedbują mężczyzn emocjonalnie, skupiając się jedynie na powierzchownych aspektach relacji przy jednoczesnym wiecznym narzekaniu na niego. Nie chodzi o to, by zaspokajać potrzeby partnera kosztem siebie, ale o wzajemność. Wiedza o tym, co jest ważne dla mężczyzny, pozwala budować relację, w której obie strony mogą się rozwijać, a nie tylko przetrwać.

Infantylność

Kobieta dziecię (jap. burikko) może być dla wielu mężczyzn urocza, dla niektórych możliwe, że będzie wyśnioną kochanką – zwykle na krótko. Jednak większość mężczyzn będzie wstydziła się z Nią pokazać “na salonach”. Infantylna kobieta może być początkowo postrzegana jako urocza, lekka, zabawna. Jednak na dłuższą metę brak dojrzałości emocjonalnej zaczyna męczyć. Mężczyzna, który szuka partnerki do życia, a nie wiecznego dziecka do opieki, szybko traci zainteresowanie. Infantylność objawia się nie tylko w zachowaniu, ale też w braku odpowiedzialności, unikaniu konfliktów, nierealnych oczekiwaniach wobec życia i partnera. Kobieta, która nie chce dorosnąć, może zatrzymać się na etapie fantazji o księciu z bajki, nie widząc, że życie to raczej wspólna podróż z realnym człowiekiem, a nie bajkowy scenariusz.

Duże ciało bolesne

Poszukiwanie silnych emocji, relacje przemocowe, uwielbienie do „bad boyów”, samookaleczanie się, dramat i cierpienie stale poszukiwane – to cechy kobiet z dużym ciałem bolesnym. Termin „ciało bolesne” (wprowadzony przez Eckharta Tolle’a) opisuje zbiór nierozwiązanych emocji, żalu, gniewu, wstydu, traumy, które przejmują kontrolę nad naszym zachowaniem. Kobieta z aktywnym ciałem bolesnym często nieświadomie przyciąga destrukcyjne relacje, prowokuje konflikty, dramaty, odrzucenie. Ona a właściwie jej ciało bolesne wręcz szuka silnych emocji, bo tylko one są znane jej systemowi nerwowemu i potrzebne ciału bolesnemu do wyżywienia. Często zakochuje się w „bad boyach”, którzy odtwarzają jej wewnętrzne rany. Dopiero gdy zacznie uzdrawiać swoje wnętrze, przestaje pragnąć cierpienia i chaosu, a zacznie wybierać zdrowie i miłość. Wśród tzw. celebrytek jest wiele takich kobiet, często bardzo atrakcyjnych i które “mogłby być mieć każdego” a jednak wybierają tego przemocowego, który „pokazuje im gdzie ich miejsce”. I dlaczego?  Temat na inny wpis.

Kult jednostki i samorozwoju

Współczesna narracja mówi: „Ty jesteś najważniejsza, rozwijaj się, bądź niezależna”. To ważne wartości, ale mogą prowadzić do izolacji. Kobieta skoncentrowana wyłącznie na sobie, swojej ścieżce, celach i „misji”, może uznać partnera za przeszkodę w rozwoju, a nie wsparcie. W skrajnych przypadkach relacja traci sens, jeśli nie wpisuje się w indywidualny plan. Związek to nie tylko wspólne pasje, ale też codzienne kompromisy i dostrajanie się do rytmu drugiego człowieka. Jeśli rozwój osobisty nie uwzględnia wspólnoty, staje się egoizmem ubranym w modne słowa.

Nastawienie na branie a nie dawanie

Każdy człowiek w relacji daje i otrzymuje, to permanentna wymiana energii. Panie często same nie wiedzą co dają mężczyźnie, co wnoszą do relacji (bo często nie znają potrzeb mężczyzn) a zapytane odpowiadają: “jak to, całą siebie”. Ale konkretnie? I tu zapada cisza.

Związek nie jest transakcją, ale wymianą: uczuć, energii, wsparcia. Kobiety nastawione wyłącznie na branie często nieświadomie wysysają partnerów emocjonalnie. Chcą miłości, obecności, czułości, ale nie zadają sobie pytania: „Co ja daję w zamian?” Miłość to coś, co się wyraża, nie deklaruje, mają iść za nią konkretne gesty, czyny, emocjonalna dostępność. Jeśli bilans w relacji jest zachwiany, mężczyzna może poczuć się zużyty, niedoceniony. A wtedy nawet “najbardziej zaangażowana” kobieta zostaje sama, z niezrozumieniem, dlaczego to nie wyszło.

Szukanie sponsora, nie partnera

Bywają panie które oczekują, że partner będzie je utrzymywał, tym samym mylą miłość i związek partnerski z układem finansowym, czasem jest to na głęboko podświadomym poziomie. Stanowią jakby druga stronę medalu kobiety silnej, niezależnej i samowystarczalnej pod każdym względem. W ich oczach partner staje się kimś, kto ma zapewnić, utrzymać, wziąć odpowiedzialność za wszystko, w tym również za ich własne emocje, decyzje i komfort życia. Ona daje mu przecież „całą siebie”. Taka postawa wyklucza prawdziwe partnerstwo oparte na wzajemności, zaufaniu i dojrzałości. Mężczyźni wyczuwają, kiedy są traktowani bardziej jak bankomat niż człowiek. Nawet jeśli początkowo dają, z czasem czują się wykorzystani, niekochani, niezauważeni. Relacja przestaje być oparta na sercu, a staje się kontraktem, który kończy się wypowiedzeniem o ile oczywiście mężczyzna w końcu dostatecznie odkryje poczucie własnej wartości. A możliwe, że jednak nie odkryje, bo aby wejść w taką relację sam musi mieć je bardzo niskie.

Boomeroza

„Boomeroza” to pojęcie stworzone przez Kena Wilbera, które odnosi się do specyficznego zaburzenia rozwoju duchowego i emocjonalnego, szczególnie widocznego w pokoleniu „baby boomers” oraz w osobach, które przejęły ich światopogląd. W kontekście wyzwań kobiet ze znalezieniem partnera, boomeroza może odgrywać kluczową rolę, choć często nieuświadomioną.

Boomeroza według Wilbera polega na utkwieniu w tzw. „zielonym” poziomie rozwoju (według jego modelu Spiral Dynamics lub integralnego modelu świadomości – patrz Mapy Świadomości). To faza zorientowana na równość, inkluzywność, duchowość bez struktury, kwestionowanie autorytetów i przekonań tradycyjnych.

Brzmi pięknie, ale problem pojawia się, gdy rozwój zatrzymuje się właśnie tam, bez integracji niższych i wyższych poziomów. Powstaje wtedy tzw. „zielony nihilizm” – czyli życie pełne haseł o miłości, wolności i „byciu sobą”, ale bez głębokiej odpowiedzialności, dyscypliny, struktury i autentycznego zaangażowania.

U kobiet przejawia się to często w niechęci do głębszego zobowiązania („bo to mnie ogranicza”), w duchowości opartej wyłącznie na emocjach („JA tak czuję, JA to widziałam, więc to musi być prawda”), w rozmywaniu różnic płciowych („kobieta i mężczyzna są tacy sami”), a także w krytyce wszystkiego, co „stare”, „patriarchalne” i „nienowoczesne”, w tym także ról partnerskich.

To wszystko skutkuje niemożnością stworzenia trwałej relacji – nie dlatego, że miłość jest niemożliwa, ale dlatego, że boomeroza uczy tylko „być” w emocjonalnym sensie, ale nie „budować”. A do relacji potrzebna jest integracja: serca, ciała, umysłu, duszy i… odpowiedzialności za codzienne obowiązki.

Złamane serce

Po bolesnym zakończeniu relacji wiele kobiet zamyka się emocjonalnie, choć często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Mówią, że są gotowe na miłość, ale w rzeczywistości ich serce nadal żyje przeszłością. Tęsknota, żal, niewyrażony gniew – wszystko to tworzy mur, przez który nikt nowy nie ma szans się przebić, a sama kobieta nawet nie wie że go tworzy. Tak właśnie działają filtry podświadomości. Strach przed powtórką z rozrywki, przed zdradą, porzuceniem czy odrzuceniem sprawia, że kobieta staje się nadmiernie ostrożna, podejrzliwa, wycofana. Aby ruszyć dalej, trzeba pozwolić sobie na żałobę, przeżyć stratę i… zamknąć drzwi do przeszłości z pełną świadomością.

Silna i niezależna

Sama jest jak mężczyzna, nie, ona jest jak komandos GROMu. Ma własny biznes lub kilka, ewentualnie jest dyrektorem w korporacji. Śpi 4h na dobę, zaczyna dzień od dwóch godzin na siłowni, pracuje 12h a w wolnych chwilach tańczy salsę, uprawia wspinaczkę, kolarstwo górskie, spadochroniarstwo, morsuje i ćwiczy przewrotki na kajaku. W ramach weekendowego totalnego relaksu wspina się na Rysy z trojaczkami na plecach. Zorientowana na działanie, zadaniowa i absolutnie samowystarczalna w każdym aspekcie. Przychodzi do domu i dalej jest w roli Pani Dyrektor. Jak mężczyźnie się to nie spodoba i odejdzie to taka kobieta powie, że jego męskie ego nie wytrzymało tego iż Ona ma własne zdanie i jest bardziej męska od Niego.

I niekiedy może mieć absolutną rację o ile mężczyzna się nie rozwija (na przykład zawodowo czy duchowo) a kobieta tak, wtedy może to być prawdą. Ale czy zawsze?

Spójrzmy na sytuację odwrotnie. Facet przychodzi do domu z pracy i chciałby mieć kontakt z kobietą a nie z innym mężczyzną w ciele kobiety. Ciepłą, delikatną, pełną miłości. Tak, taka kobieta też może być sprawna fizycznie i mieć sukcesy zawodowe.

Jeśli jesteś wspomnianą powyżej kobietą sukcesu i uważasz, że to Jego ego nie może znieść Twojej męskiej energii to zobacz sytuację z innej perspektywy. Czy Ty jako kobieta sukcesu przychodząca do domu chciałbyś żyć ze „zniewieściałym” mężczyzną? Wyobraź sobie, że On jest taki delikatny i słodki jak landrynka do tego nie pracuje, no może czasem posprząta i gotuje ale zwykle modne ciuszki kupuje (za Twoją kasę) i nóżki depiluje. Twój wymarzony partner? Nie? A to dlaczego? Czyżby Twoje kobiece ego nie mogło znieść, że jest bardziej delikatny i “kobiecy” od Ciebie?

Takie super niezależne kobiety mają często problemy ze znalezieniem partnera. Dlaczego?

Mechanizm jest prosty – jest niewielu mężczyzn którzy mogą okiełznać ich pokłady energii i dominującą osobowość. A kobieta instynktownie pragnie “oddać się partnerowi”, więc w tym przypadku on musi być bardzo silny aby ona czuła się w takiej relacji dobrze. Jednak taki silny mężczyzna zwykle woli być z ciepłą i delikatną kobietą, a nie mieć drugiego faceta w domu z którym być może będzie musiał walczyć o dominację.

Silnych mężczyzn często ciągnie do ciepłych, niewinnych i delikatnych kobiet – to naturalne, poszukują dopełnienia swojej energii.

Księżniczka

Mentalność księżniczki to przekonanie, że mężczyzna ma przyjść, oczarować, zaspokoić wszystkie potrzeby i sprawić, że życie stanie się bajką. Taka postawa zakłada pasywność i bierne oczekiwanie, że ktoś inny da szczęście. Niestety, życie nie jest bajką, a mężczyźni nie są rycerzami na białym koniu.

Och sorry, że się ode mnie dowiedziałaś.

Jeśli kobieta nie wnosi nic poza swoimi oczekiwaniami i roszczeniami, szybko przestaje być atrakcyjna (dla wartościowych mężczyzn). Dojrzała relacja wymaga zaangażowania z obu stron. Księżniczka nie chce być partnerką, ona chce być obsługiwana. A to nie tworzy związku, tylko film z gwiazdą Hollywood w roli głównej.

Karma i Najwyższe Dobro

Niejednokrotnie z kobietą jest “wszystko ok”, tzn jest gotowość, miłość, chęć do zaangażowania, poczucie wartości, czyste serce … ale wciąż jest sama. Może to wynikać z konsekwencji karmicznych lub z Najwyższego Dobra. Wtedy nie da się z tym dyskutować. Karma musi się dopełnić a Najwyższe Dobro przejawić w ten sposób, że wszechświat zdecyduje kiedy jest ten właściwy moment aby obdarować kobietę doskonałym partnerem. Może to też wynikać z czasu w życiu gdy ktoś bardzo szybko się rozwija i z tygodnia na tydzień staje się kimś innym. Tym samym ciężko o dopasowanie kogoś na stałe. Dopiero gdy nastąpi stabilizacja po procesie rozwoju odpowiedni partner się pojawi jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki.

Chcesz i nie chcesz – wirtualne związki

To sytuacja gdy z jednej strony kobieta chce relacji ale się jej boi z różnych względów. To często związki na odległość, dające poczucie, że “się kogoś ma” ale z drugiej strony można żyć sobie na co dzień samemu i “mieć święty spokój”. W takiej iluzji można zajść naprawdę daleko, tylko czekać gdy sztuczna inteligencja zastąpi takich partnerów na odległość na masową skalę.

Wiek

Wraz z wiekiem nie tylko ciało się zmienia, ale też oczekiwania, schematy i możliwości emocjonalne. Kobieta po 35. lub 40. roku życia często niesie ze sobą bagaż doświadczeń, czasem wzbogacający, ale zwykle też blokujący. Może być mniej otwarta, mniej atrakcyjna dla wielu mężczyzn a jednocześnie bardziej wybredna lub zbyt ostrożna – co skutecznie zmniejsza prawdopodobieństwo znalezienia kogoś na stałe. Z wiekiem zmniejsza się liczba dostępnych partnerów, szczególnie jeśli kobieta szuka mężczyzny starszego lub rówieśnika, który nie ma dzieci i nie był w małżeństwie. Takie wymagania mogą być dla Wszechświata nie do spełnienia. Wiek to nie wyrok, ale warto mieć świadomość realiów, by nie utknąć w iluzjach.

Wygląd

Tutaj obowiązują dwie skrajności. Jedni mówią, że wnętrze jest najważniejsze i często są postrzegani jako zakłamani. Podobno ci bardziej obeznani i bardziej szczerzy twierdzą, że liczy się głównie wygląd.

Tak dla większości mężczyzn wygląd ma kluczowe znaczenie na początku znajomości, choć nie wiem czy większe niż dla kobiet obecnie, bo panie też stają się bardziej wybredne w tej materii.

Jednak wygląd to nie wszystko.

Aby podnieść swoją atrakcyjność najlepsze co można zrobić to czuć się dobrze w środku, wtedy ciało naturalnie przejawia się najpiękniej jak potrafi. Nie chodzi tutaj o kanony piękna, ale o dbałość o siebie, styl, zdrowie i energię, jaką się emanuje. Kobieta, która zaniedbuje swój wygląd, może wysyłać sygnał, że nie zależy jej na sobie – a jeśli nie dba o siebie, to czy będzie potrafiła zadbać o związek? Ważne jest też, aby wygląd był spójny z osobowością. Autentyczność przyciąga, ale zaniedbanie odpycha.

Kobieta która nie ma wyglądu modelki wciąż może bardzo dużo zrobić zadbaniem o siebie, stylem i osobowością. Tak, panowie na krótki romans kierują się głównie wyglądem ale jeśli chodzi o relacje na całe życie to wybór jest dużo bardziej złożony. Możliwe, że ta która wygląda przeciętnie ale potrafi stworzyć dom, rodzinę i okazać ogrom ciepła będzie wybranką serca a nie ta która tylko ładnie wygląda.

Z resztą jeśli masz wątpliwości zrób własne badanie w internecie i zobacz, że nie zawsze znani i bogaci mężczyźni wiążą się z “najpiękniejszymi kobietami”. Dlaczego? Przecież mogą „mieć każdą”.

Z drugiej strony nie daj sobie wmówić i uwierzyć w obietnice, że wygląd nie ma znaczenia. Ma znaczenie i to ogromne – jednak manifestacja i karma mają większe.

Niezamknięte relacje z ojcem

Brak zdrowej relacji z ojcem lub jego całkowita nieobecność (fizyczna lub emocjonalna) często skutkuje nieświadomym przenoszeniem wzorców na mężczyzn w dorosłym życiu. Kobieta może poszukiwać ojca w partnerze albo wręcz odwrotnie – uciekać od zaangażowania z lęku przed powtórzeniem starych ran. W obu przypadkach utrudnia to wejście w zdrową relację partnerską.

Lęk przed utratą niezależności

W dobie samorealizacji wiele kobiet utożsamia relację z utratą wolności. Związek jawi się jako zagrożenie dla autonomii, kariery czy rozwoju. Lęk ten może być podświadomy i objawiać się np. odrzucaniem dobrych partnerów lub sabotowaniem rodzących się bliskości.

Obecność niespójnych przekonań o miłości

Z jednej strony kobieta marzy o miłości i rodzinie, z drugiej wierzy, że miłość rani, ogranicza, odbiera siłę. Te wewnętrzne sprzeczności sprawiają, że serce nie potrafi się otworzyć. Kobieta może przyciągać niedostępnych emocjonalnie mężczyzn, bo boi się tych naprawdę gotowych do związku.

Uzależnienie od nowości, czyli zawsze mogę znaleźć lepszego

Media społecznościowe, aplikacje randkowe (których celem jest generowanie zysków a nie poznawanie ludzi), nieustanne porównywanie, wszystko to prowadzi do bycia w mentalności stałego poszukiwania bez faktycznej decyzji by odnaleźć kogokolwiek. Umysł bywa niezwykle przebiegły. Wydaje się, że „coś lepszego” zawsze czeka za rogiem. Prawdziwa więź wymaga jednak zatrzymania się i inwestowania w daną relację a nie bycie permanentnie w trybie szukania.

Trauma pokoleniowa i schematy rodowe

Czasem nieuświadomione schematy z rodu, np. kobiety nie miały szczęśliwych związków, były zdradzane, wykorzystywane, samotne, wciąż żyją w podświadomości. Bez uleczenia tych wzorców kobieta może nieświadomie odtwarzać je w swoim życiu, mimo najlepszych intencji.

Styl życia w strefie komfortu

Jeśli całymi dniami kobieta siedzi w domu i w pracy, cały czas obcuje z tymi samymi ludźmi, nie otwiera się na nowe doznania, nie daje sobie szansy na poznawanie innych ludzi, nie podróżuje, nawet nie zainstaluje sobie aplikacji randkowej to gdzie ma poznać tego jedynego? Należy dać szansę wszechświatowi.

Miejsce zamieszkania

Miejsce gdzie mieszkamy może mieć kluczowe znaczenie do znalezienia wymarzonego partnera. Nie trzeba tutaj wielkich analiz aby stwierdzić, że w dużych miastach jest łatwiej niż mniejszych miejscowościach. Miejsce powinno być dobrane do naszego stylu życia i zainteresowań. Jeśli te są odmienne to może się okazać, że po prostu w danym miejscu nie ma nikogo z kim można by się połączyć.

Przyzwyczajenie

Ostatni punkt i czasem najważniejszy, który tłumaczy doskonale niemożność znalezienia partnera gdy wszystkie inne zawiodą. To jak samooszukiwanie się ale w drugą stronę. Tym razem oszukujemy się, że chcemy partnera a jednak z przyzwyczajenia, wygody i wielu lat w samotności tak naprawdę chcemy być sami. Jest to często wynikiem zamknięcia, rozczarowań, lenistwa i apatii.

Podsumowanie

Ten krótki artykuł nie wyczerpuje tematu ale daje pojęcie dlaczego mimo tego, że kobieta bardzo chce kogoś poznać to wciąż nie poznała. Jeśli to przejściowa sytuacja która trwa kilka miesięcy to jest to normalne ale niejednokrotnie taka sytuacja ma miejsce przez wiele lat a wtedy jest jasne, że gdzieś jest blokada. Najważniejsze w tym wszystkim jest zrozumienie, że wszechświat działa jak lustro więc odbija nam zawartość naszych Umysłów. Dlatego lista powyżej może pomóc Ci rozpoznać programy blokujące poznanie kogoś wartościowego. Poprzez uświadomienie blokad i transmutację daj szansę wszechświatowi aby obdarował Cię wspaniałym partnerem.

 

Dodaj komentarz