Dlaczego nie mogę znaleźć partnerki?

Ten tekst jest skierowany do panów, analogiczny tekst dla pań znajdziesz tutaj.

Wielu facetów w wieku 20+, 30+, 40+, 50+, 60+ lat z różnych względów nie może znaleźć sobie partnerki pomimo tego, że deklarują iż chcą. Dotyczy to tych zajmujących się rozwojem duchowym jak i nie zajmujących – świadomie, bo każdy i tak się niczym innym nie zajmuje. Ten artykuł wskazuje potencjalne przyczyny tego stanu rzeczy.

Sprostowanie: w żaden sposób nie uważam abyś musiał mieć partnerkę i potrzebował jej do szczęścia. Jednak bądź szczery ze sobą: czy naprawdę jest to spójny wybór. To jaką ścieżkę ktoś wybiera w życiu zależy tylko od Niej / Niego. Ważne aby wybór był świadomy. Jeśli wybrałeś samotne życie i jesteś z tym szczęśliwy to nie ma sensu byś czytał ten artykuł.

Zatem przechodzimy do konkretów. Oto lista głównych powodów dlaczego mężczyzna nie może znaleźć partnerki:

Brak zrozumienia jak działa świat

To często głęboka dziecięca nieświadomość, często połączona z niewinnością, naiwnością lub traumą. Wiara w to, że:

  • wszyscy są dobrzy i mają dobre intencje,
  • wszyscy są źli i mają złe intencje
  • lub po prostu, że wszyscy są tacy jak my i myślą tak samo.

Taka wizja świata wymaga po prostu procesu dorastania, bo nie wszyscy sa dobrzy, źli i tacy sami jak my.

To jak inną ktoś może mieć zawartość Umysłu od naszej można dokładnie zaobserwować jak pozna się własną i nauczy obserwować siebie i innych.

Brak wizji i mało doświadczeń

Za mało doświadczeń i brak wiedzy czego się naprawdę chce może być przyczyną tego, iż ciężko znaleźć partnera. To tak jak z kupnem pierwszego auta lub mieszkania. Trzeba obejrzeć ich wiele zanim zaczniemy zauważać czego tak naprawdę chcemy. Dlatego zachęcam do spotkań i eksperymentów, oczywiście z szacunkiem i szczerością w stosunku do drugiego człowieka. Ważne by wybierać świadomie, czyli wtedy gdy już ma się za sobą jakąś pulę doświadczeń i wiadomo czego się chce a co jest mniej istotne. Warto zrobić sobie listkę kilku absolutnie istotnych wymagań – ale nie za dużo aby ktoś taki w ogóle istniał.

Najlepiej by mieć obraz docelowej osoby zanim się ją pozna, wtedy machina manifestacji wszechświata będzie mogła nas uraczyć prawdziwym prezentem.

Z drugiej strony warto też nauczyć się akceptować dary które otrzymujemy bo może ta / ten nie do końca wyśniona / wyśniony jest właśnie tym wyjątkowym darem a wszechświat znów wiedział lepiej od nas co jest najlepsze dla naszego rozwoju?

Samooszukiwanie

Samooszukiwanie dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Faceci mimo, że z natury “powinni” być silni i niezależni też czasem potrzebują wsparcia i bliskości. Samooszukiwanie doskonale sprawdza się w tej roli aby wierzyć iż nikogo nie potrzebują i są w pełni samowystarczalni – prawdziwi twardziele. Często jest to efekt wpływu kultury, która gloryfikuje samowystarczalność (i ma wiele racji). Jednak podobnie jak kobiety mężczyźni w głębi serca odczuwają pustkę i tęsknotę za miłością. Emocjonalne odcięcie się od własnych potrzeb może prowadzić do wewnętrznego konfliktu, chorób i osamotnienia, które utrudniają otwarcie się na prawdziwą relację. Uznanie własnych uczuć i pragnień znacząco ułatwi stworzenie głębszej relacji z partnerką.

Zanik męskich cech

Brak męskich cech u mężczyzny, takich jak pewność siebie, zdecydowanie, odpowiedzialność, inicjatywa czy zdolność podejmowania działań, znacząco utrudnia nawiązywanie relacji z kobietami, i to nie dlatego, że świat jest zły albo że kobiety są „za bardzo wymagające”. Po prostu większość kobiet, nawet jeśli są „uduchowione”, niezależne i zaradne, nadal pragnie przy sobie “prawdziwego mężczyzny”. Czyli kogoś, kto potrafi zadbać o siebie, a czasem i o nią, kto nie ucieka od trudnych rozmów, nie boi się konfrontacji, potrafi powiedzieć „zróbmy to tak” i potem zrealizować plan.

Tak panie i panowie, tu chodzi o dominację ale w pozytywnym sensie, nie o bycie macho, narzucanie swojej woli, zdominowanie kogoś czy przemoc ale pewność siebie i zdecydowanie które kobiety uwielbiają widzieć w mężczyznach – wtedy naturalnie się mu poddadzą.

Kiedy facet nie ma jasnego kierunku w życiu, unika decyzji, jest wiecznie zagubiony i oczekuje, że to kobieta go poprowadzi, emocjonalnie i logistycznie, to dla większości kobiet przestaje być atrakcyjny. Po prostu brakuje mu męskości a tym samym brakuje tego napięcia, które rodzi się, gdy spotykają się dwa przeciwne bieguny energii. W naturze aby płynął prąd potrzebne jest napięcie, podobnie w relacji, nie ma atrakcyjności bez pewnej dozy napięcia.

Tak tak, atrakcyjność wymaga wyjścia poza strefę komfortu i stworzenie napięcia a do tego niezbędne są męskie cechy.

Źle rozumiany rozwój duchowy

Źle rozumiany rozwój duchowy u mężczyzn to coraz częstsze zjawisko, szczególnie w środowiskach, gdzie duchowość jest modna, ale nie głębiej rozumiana (patrz punkt Boomeroza poniżej).

Gdy mężczyzna zaczyna zadawać sobie pytania egzystencjalne, odczuwać wewnętrzne napięcie, depresję,  wypalenie w świecie zawodowym czy pogoni za sukcesem zdarza się, że trafia na duchowe nauki. Niestety bywa, że interpretuje je na własną modłę lub po prostu trafia na pop duchowość, wybierając wersję uproszczoną i wygodną. Naczyta się rad typu: „odpuść wszystko”, „zaakceptuj to, co jest”, „nie dąż, nie walcz, nie pragnij, tylko bądź”, “miej wyjebane a będzie Ci dane”.

Tak, takie wskazówki mają wspaniałe zastosowanie ale zależą od kontekstu.

Z czasem nie tyle rozwija świadomość, co porzuca kontakt z własną dzikością, ogniem, pragnieniem a także bólem. Zamiast stawić czoła lękom, zamiast spotkać się z ranami i odpowiedzialnością za swoje życie, zakłada białe szaty, mówi ciągle o miłości bezwarunkowej i przestaje sięgać po cokolwiek. Twierdzi, że nie potrzebuje relacji, bliskości, seksu, że „już nic nie musi”, ale często to po prostu duchowa zbroja, za którą ukrywa się chłopiec przestraszony realnością.

Takie „oświecenie” jest jak sen, piękny, ale nierzeczywisty. Tyle że kobieta, która spotyka takiego „anioła bez pazurów”, szybko się nudzi bo nie ma tam napięcia. Niektórzy na początku są aniołami w wibracji „bezwarunkowej miłości” aby w końcu pozwolić sobie przejawić tłumione od lat energie a te potrafią być iście demoniczne. Rozwój nie polega na ucieczce od pragnienia, tylko na jego świadomym przeżyciu, spełnieniu i autentycznym uwolnieniu.

Tak, można uwolnić każde pragnienie w tym potrzeby bliskości czy seksu ale ktoś taki tylko udaje przed sobą, że juz tego dokonał.

Brak umiejętności manifestacji

Manifestacja jest jednym z aspektów rozwoju duchowego, to nie tylko modne słowo, ale praktyka oparta na intencji, wewnętrznej spójności i gotowości na przyjęcie tego, czego się pragnie – ale także tego co jest dla nas najlepsze w danym momencie. Mężczyźni, którzy nie potrafią jasno określić, czego oczekują od związku, jakiej dokładnie kobiety pragną, często tkwią w chaosie energetycznym, przyciągają osoby którymi nie są zainteresowani. Brak umiejętności manifestowania wynika z niewiedzy czego się chce, rozproszenia Umysłu, niewiary w siebie, a czasem z braku cierpliwości. To jak zamawianie dania w restauracji bez podania konkretnego zamówienia, trudno oczekiwać, że kelner przyniesie to, na co naprawdę mamy ochotę. Świadome kierowanie energii i intencji to kompetencja, którą można i trzeba rozwinąć rozwinąć.

Brak zrozumienia kobiecej psychiki

Jednym z głównych powodów, dla których faceci nie mogą poznać kobiety, jest brak zrozumienia jej psychiki, czyli kobiecej mapy emocjonalnej. Mężczyźni często próbują działać logicznie i liniowo, podczas gdy kobieca atrakcyjność funkcjonuje na poziomie emocji, napięcia, tajemnicy i wartości. Kobieta tak intensywnie jak mężczyzna nie analizuje, nie wybiera, ona bardziej reaguje – głównie na aurę pewności siebie, humor, dominującą ramę. Tymczasem przeciętny facet mówi za dużo, tłumaczy się, szuka potwierdzenia, chce być lubiany. To wszystko wyłącza napięcie i odbiera mu męskość w oczach kobiety. Zamiast prowadzić, podąża, zamiast wywoływać emocje, stara się zasłużyć. Kobieta nie chce kolejnego kolegi z pracy. Ona chce kogoś, kto umie grać na jej emocjach jak na skrzypcach, z wyczuciem, pewnością i dziką nutą.

Nie spełnianie pragnień kobiet

Ten punkt łączy się poprzednimi: wyparcie się męskości, źle rozumiany rozwój duchowy, niezrozumienie kobiecej psychiki.

Przy takim podejściu spełnienie pragnień większości kobiet jest niemożliwe a relacja partnerska to nic innego jak wspieranie się w życiu przez wzajemne zaspokajanie swoich pragnień i potrzeb. Nawet w duchowej relacji aby kobieta się w mężczyźnie „zakochała” musi zobaczyć w nim coś wyjątkowego, coś wartościowego i atrakcyjnego. Jakieś jej pragnienie musi zostać spełnione. Jeśli facet tego nie rozumie, nie potrafi rozpoznać i spełnić to nie jest w stanie stworzyć bliskiej relacji z kobietą

Nadmierne oczekiwania

To często połączone z dumą oczekiwania które są nierealne do spełnienia. Manifestacyjna machina wszechświata nie jest w stanie spełnić wielu (sprzecznych) oczekiwań. Tutaj panowie mają łatwiej bo z natury mają jednak mniej oczekiwań niż kobiety. Ale jednak mimo wszystko współczesna kultura, media społecznościowe, filmy erotyczne często budują w mężczyznach nierealistyczne oczekiwania wobec kobiet. Żaden człowiek nie jest w stanie sprostać tak rozbudowanym, często sprzecznym wymaganiom, np. aby kobieta wyglądała jak seksbomba a jednocześnie miała mentalność kury domowej. W efekcie facet może przegapić wartościową partnerkę, bo skupia się na brakach zamiast na możliwościach wspólnego rozwoju. Zdrowa relacja opiera się na akceptacji, otwartości i wzajemnym poznaniu, nie na liście idealnych cech.

Poczucie winy, niezasługiwanie

Noszenie w sobie poczucia winy skutecznie blokuje manifestację we wszystkich aspektach życia a gdy pojawi się ktoś wartościowy równie skutecznie to storpeduje. Jest to niczym niewidzialna bariera, która potrafi doskonale uniemożliwić stworzenie zdrowej i pełnowartościowej relacji. Mężczyzna, który nie czuje się godny miłości, uznania czy wsparcia, sabotuje własne możliwości już na starcie. Może przyciągać osoby, które go krzywdzą, bo podświadomie wierzy, że na coś lepszego nie zasługuje. Często nieświadomie odrzuca wartościowe kobiety, ponieważ wydają się „zbyt doskonałe”, by mogły się nim zainteresować. Poczucie winy działa jak filtr, zniekształca postrzeganie siebie i innych. Aby naprawdę otworzyć się na miłość, trzeba uznać swoje człowieczeństwo i porzucić wewnętrznego kata.

Emocjonalny analfabetyzm

To domena głównie panów. Kobiety rodzą się dużo lepsze w czytaniu i komunikowany przy pomocy emocji. Mężczyzna z emocjonalnym analfabetyzmem to facet, który potrafi świetnie naprawić zlew, ale kompletnie gubi się, gdy partnerka mówi: „chciałabym, żebyś mnie po prostu wysłuchał”. Gdy ona prosi go o okazywanie więcej czułości on z pięknymi intencjami umyje jej samochód. Dla wielu mężczyzn emocje to obcy język, nie uczono ich, by wiedzieć jak się czuje, tylko żeby „nie beczeć”, „wziąć się w garść” i „być twardym”. Efekt? Dorastają, nie wiedząc, jak wyrażać siebie, rozumieć własne potrzeby, nie mówiąc już o zrozumieniu kobiecych. W relacjach często czują się niepewnie, unikają głębszych rozmów albo wszystko obracają w żart. Kobiety odchodzą znudzone, niedotknięte, niezobaczone. Bo partnerka to nie biorobot, tylko ktoś, kto potrafi i zwykle chce być blisko. A jeśli mężczyzna nie ogarnia świata emocji, to nawet najbardziej romantyczna kolacja nie zasłoni tej pustki.

Zaniedbanie fizyczne

Zaniedbanie fizyczne to temat, który wielu facetów wolałoby przemilczeć, ale prawda jest prosta – jeśli wyglądasz jakbyś spał na ulicy całą zimę i nie używałeś lustra kilka lat, to nie dziw się, że randki nie idą tak gładko jak zaplanowałeś. Nie chodzi o to, żeby od razu wyglądać jak super model (choć to bardzo ale to bardzo pomoże), napakować się jak The Rock albo mieć styl jak Kanye West. Jednak serio: czyste paznokcie, świeży oddech, koszulka bez dziur i trochę ruchu raz na jakiś czas to już jest game changer. Kobiety to czują. Mężczyzna jeśli ma ciekawą osobowość może znacząco i prosto nadrobić braki w wyglądzie. Jednak prawdziwe zaniedbanie często nie tylko odstrasza, ale też sygnalizuje brak szacunku do siebie i życia. A jak Ty siebie nie szanujesz, to trudno oczekiwać, że ktoś inny to zrobi.

Niskie poczucie własnej wartości

To jedna z największych blokad w rozwoju i znalezieniu swojej wybranki. Mężczyzna, który nie wierzy w swoją wartość, będzie miał trudność z budowaniem zdrowych relacji. Może wybierać partnerki, które go poniżają lub lekceważą, bo podświadomie uważa, że na nic lepszego nie zasługuje. To prowadzi do błędnego koła – każda toksyczna relacja pogłębia jego brak wiary w siebie. Taki mężczyzna często też nie potrafi postawić granic i zaspokajać własnych potrzeb. Aby znaleźć odpowiedniego partnerkę, trzeba najpierw uzdrowić relację z samą sobą, nauczyć się szacunku do siebie i przestać szukać zewnętrznego potwierdzenia własnej wartości.

Uważny czytelnik zapyta dlaczego nie wspominam o facetach ze „zbyt wysokim poczuciem wartości” – czyli dumnych – a wspomniałem o tym we wpisie dla pań?  Otóż jak się okazuje faceci którzy mają “wielkie ego”, są dumni, pewni siebie a nawet aroganccy nie mają problemu ze znalezieniem partnerki. Statystycznie kobiety rozkochane są w męskiej sile, nawet jeśli przejawia się ona w sposób pełen dumy.

To czy tacy mężczyźni potrafia stworzyć wartościowe relacje to temat na inny wpis. Tutaj analizujemy dlaczego mężczyźni nie mogą znaleźć wymarzonej partnerki. A macho czy narcyzi nie mają z tym problemów, wręcz odwrotnie – zmieniają kobiety jak rękawiczki.

Brak poczucia bezpieczeństwa

Poczucie bezpieczeństwa to fundament każdej zdrowej relacji. Mężczyźni, które go nie mają – np. z powodu trudnego dzieciństwa, zdrad czy przemocy w przeszłości – często nie potrafią w pełni otworzyć się na związek. Lęk przed zranieniem sprawia, że nie dopuszczają do siebie nikogo zbyt blisko albo testują partnerki, prowokując konflikty. Czasem budują mur obojętności lub obsesyjnie kontrolują sytuację, by tej kontroli nie stracić. Bez wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa trudno zbudować zaufanie. Kluczem jest praca nad sobą, czasem również z terapeutą, by nauczyć się ufać i czuć się bezpiecznie niezależnie od zewnętrznych warunków.

Brak miłości, egoizm

Dostęp do miłości jest z jednej strony naszą naturą z drugiej strony wymaga codziennej praktyki bo ego broni się bardzo przed miłością, gdyż ta często oznacza jego koniec. Dlatego kierowanie się w życiu miłością to umiejętność (naturalna), którą trzeba pielęgnować. Mężczyzna skoncentrowany wyłącznie na sobie, swoich celach, sukcesach i rozwoju, może nieświadomie zaniedbać swoją zdolność do bycia w relacji. Związek to nie tylko wspólna przestrzeń, ale też ciągła wymiana: emocji, czasu, czułości. Egoizm nie musi objawiać się jawnie, często przybiera subtelną formę zamknięcia na potrzeby drugiej osoby. Miłość wymaga otwarcia, zaangażowania i poświęcenia. Gdy tego brakuje, nawet potencjalnie udana relacja szybko się wypala.

Skąpstwo i sponsoring

Skąpstwo to druga strona medalu sponsoringu. Jak zabić romantyzm pierwszej randki? Wyślij SMS o treści „hej mała, pamiętaj by wrzucić mi 10 zyla na telefon za kawę”.

Mężczyzna o mentalności sponsor (nie piszę o jawnym sponsoringu który jest transakcją) udaje, że “o nic mu nie chodzi”, uważa, że powinien płacić za wszystko i w ten sposób kupi sobie miłość (i seks), a tak naprawdę nie wierzy w to, że kobieta może go pokochać za to kim jest. Skąpy facet z kolei żyje w ciągłym poczuciu braku i przyzwyczajeniu, że pieniądze z nieba nie spadają, dlatego tak ciężko się z nimi rozstawać.

Zarówno sponsor jak i skąpiec mogą mieć duże wyzwanie by stworzyć bliskie relacje.

Boomeroza

U Kena Wilbera boomeroza to duchowy i psychologiczny impas, który pojawił się u wielu przedstawicieli pokolenia baby boomers (czyli tych urodzonych po II wojnie światowej), a który objawia się odrzuceniem tradycyjnych struktur (np. religii, autorytetu, norm społecznych), ale bez zbudowania dojrzałego, zintegrowanego światopoglądu. Innymi słowy: rebelia bez integracji. Tacy ludzie przeszli z poziomu konwencjonalnego (np. religijnego czy patriotycznego) do postkonwencjonalnego (np. duchowość New Age, wolność, „róbta co chceta”), ale bez przetrawienia wcześniejszych etapów. Efekt? Zamiast dojrzałości, rozchwianie, zamiast autentycznego współczucia, duchowy narcyzm. Zamiast zintegrowanego JA, pogubienie i wewnętrzny chaos ubrany w modne frazesy.

U mężczyzn boomeroza może objawiać się np. jako:

  • duchowość bez odpowiedzialności („ja medytuję, więc nie muszę płacić alimentów”),
  • fascynacja alternatywnością, ale bez zakorzenienia („nie potrzebuję terapii, tylko ayahuaski i tantry”),
  • odrzucanie konwencjonalnych ról, ale bez umiejętności tworzenia zdrowych relacji.

Taki mężczyzna nie może zbudować dojrzałej relacji, bo jest w wiecznym sprzeciwie wobec społeczeństwa, zasad, a często i wobec siebie. Dopiero integracja wcześniejszych poziomów (np. zdrowej dyscypliny, odpowiedzialności, umiejętności tworzenia struktur) pozwala mu przejść do prawdziwie świadomego i partnerskiego bycia z drugą osobą.

Złamane serce

Po bolesnym zakończeniu relacji wielu facetów zamyka się emocjonalnie, choć często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Mówią, że teraz będą się bawić, zaliczać panienki i generalnie życie dopiero się zaczyna. Czasem, odwrotnie, mówią, że są znów gotowi na miłość, ale w rzeczywistości ich serce nadal żyje przeszłością. Tęsknota, żal, niewyrażony gniew – wszystko to tworzy mur, przez który nikt nowy nie ma szans się przebić, a sam mężczyzna nawet nie wie że go tworzy. Tak właśnie działają filtry podświadomości. Strach przed powtórką z rozrywki, przed zdradą, porzuceniem czy odrzuceniem sprawia, że mężczyzna staje się nadmiernie ostrożny, podejrzliwy, wycofany. Aby ruszyć dalej, trzeba pozwolić sobie na żałobę, przeżyć stratę i… zamknąć drzwi do przeszłości z pełną świadomością.

Synek mamusi

Synek mamusi to taki model, który ma tylko jedną kobietę w swoim życiu: mamę, a sam jest totalnie nieogarnięty życiowo. Partnerka (o ile się znajdzie) jest może drugą, ale to trochę jak być drugim pilotem samolotu, którym on i tak nigdy nie planuje nigdzie lecieć. Mama wie, co on lubi jeść, jak pierze mu skarpetki (czyli osobno, na programie dla delikatnych), i zawsze miała rację, że „żadna nie będzie dla niego wystarczająco dobra”. Taki synek nie jest zły, on jest po prostu w trybie „life support” od mamy. Sam nie wybierze restauracji, bo „wszystko mu jedno, może zadzwoni do mamy i zapyta, co poleca”. Wakacje? Tylko jeśli mama zrobi kanapki i wydrukuje rezerwację. Zakupy? A jak to się robi? Podjąć decyzję? A co by zrobiła mama? Ten typ to mistrz pasywnego dryfu, dryfuje przez życie między kolacją u mamy, a próbą złożenia CV od 3 lat. Kobieta w takiej relacji zaczyna czuć się jak matka, terapeutka i asystentka ds. logistyki życiowej w jednym. A przecież marzyła o partnerze, nie o dużym dziecku z zarostem.

Niezamknięte relacje z matką

Brak zdrowej relacji z matką lub jej całkowita nieobecność (fizyczna lub emocjonalna) często skutkuje nieświadomym przenoszeniem wzorców na kobiety w dorosłym życiu. Mężczyzna może poszukiwać matki w partnerce albo wręcz odwrotnie – uciekać od zaangażowania z lęku przed powtórzeniem starych ran. W obu przypadkach utrudnia to wejście w zdrową relację partnerską.

Lęk przed utratą niezależności

W dobie samorealizacji wielu mężczyzn utożsamia relację z utratą wolności. Właściwie dla mężczyzn bywa to dużo większe wyzwania niż dla kobiet bo facet z natury chce być niezależny. Dlatego związek jawi się jako zagrożenie dla autonomii, kariery czy rozwoju. Lęk ten może być podświadomy i objawiać się np. odrzucaniem dobrych partnerek lub sabotowaniem rodzących się bliskości.

Uzależnienie od nowości, czyli zawsze mogę znaleźć lepszą

Media społecznościowe, aplikacje randkowe, nieustanne porównywanie, filmy erotyczne, wszystko to prowadzi do bycia w mentalności stałego poszukiwania bez faktycznej decyzji by odnaleźć kogokolwiek. Umysł bywa niezwykle przebiegły. Wydaje się, że „coś lepszego” zawsze czeka za rogiem. Prawdziwa więź wymaga jednak zatrzymania się i inwestowania w wybrana relację a nie bycia w trybie ciągłego poszukiwania.

Chcesz i nie chcesz – wirtualne związki

To sytuacja gdy z jednej strony mężczyzna chce relacji ale się jej boi z różnych względów. To często związki na odległość, dające poczucie, że “się kogoś ma” ale z drugiej strony można żyć sobie na co dzień samemu i “mieć święty spokój”. W takiej iluzji można zajść naprawdę daleko, tylko czekać gdy sztuczna inteligencja zastąpi takich partnerów na odległość na masową skalę. W momencie pisania tego artykułu (1go lipca 2025) jest już wiele takich ofert choć wciąż jest to nowość i raczej rzadkość.

Karma i Najwyższe Dobro

Niejednokrotnie z mężczyzną jest “wszystko ok”, tzn jest gotowość, miłość, chęć do zaangażowania, poczucie wartości, czyste serce … ale wciąż jest sam. Może to wynikać z konsekwencji karmicznych lub z Najwyższego Dobra. Wtedy nie da się z tym dyskutować. Karma musi się dopełnić a Najwyższe Dobro przejawić w ten sposób, że wszechświat zdecyduje kiedy jest ten właściwy moment aby obdarować mężczyznę doskonałą partnerką. Może to też wynikać z czasu w życiu gdy ktoś bardzo szybko się rozwija i z tygodnia na tydzień staje się kimś innym. Tym samym ciężko o dopasowanie kogoś na stałe. Dopiero gdy nastąpi stabilizacja po procesie rozwoju odpowiednia partnerka się pojawi jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki.

Kult jednostki i samorozwoju

Współczesna narracja mówi: „Ty jesteś najważniejszy, rozwijaj się, bądź niezależny.” To ważne wartości, ale mogą prowadzić do izolacji. Mężczyzna skoncentrowany wyłącznie na sobie, swojej ścieżce, celach i „misji”, może uznać partnerkę za przeszkodę w rozwoju, a nie wsparcie. W skrajnych przypadkach relacja traci sens, jeśli nie wpisuje się w indywidualny plan. Związek to nie tylko wspólne pasje, ale też codzienne kompromisy i dostrajanie się do rytmu drugiego człowieka. Jeśli rozwój osobisty nie uwzględnia wspólnoty, staje się egoizmem ubranym w modne słowa.

Piotruś Pan

Piotruś Pan to facet, który nigdy nie chce dorosnąć, emocjonalnie i życiowo. Ma wszystko: marzenia, luz, dziecięcą ciekawość świata, ale gdy przychodzi do poważnych decyzji, zamyka się jak mały chłopiec przed pójściem do dentysty. Unika odpowiedzialności, pracy na stałe, a związki traktuje jak kolejną przygodę, nie stałe zobowiązanie. Chce wolności i zabawy, ale brakuje mu dojrzałości, by budować coś trwałego. Kobiety szybko czują, że z Piotrusiem trudno iść na kompromis, bo on woli uciekać do „Nibylandii” niż stawić czoła wyzwaniom dorosłego życia. Co ciekawe taki Piotruś podobnie jak Bad Boy potrafi być bardzo atrakcyjny dla kobiet przez swoją spontaniczność i chęć doświadczania świata.

Szukanie matki nie partnerki

To odmiana “synka mamusi”. Taki facet chce kogoś kto się nim zaopiekuje i poprowadzi w życiu. Szuka drugiej mamy która będzie go wspierała emocjonalnie i zorganizuje mu życie. Każdy mężczyzna chciałby aby kobieta umiała stworzyć dom w sensie ciepła domowego ogniska. W tym przypadku mężczyzna idzie o krok dalej bo chciałby aby jego partnerka była partnerką, matką i facetem w takim związku.

Obecność niespójnych przekonań o miłości

Z jednej strony mężczyzna marzy o miłości i rodzinie, z drugiej wierzy, że miłość rani, ogranicza, odbiera siłę. Te wewnętrzne sprzeczności sprawiają, że serce nie potrafi się otworzyć. Mężczyzna może przyciągać niedostępne emocjonalnie kobiety, bo boi się tych naprawdę gotowych do związku.

Duże ciało bolesne

Poszukiwanie silnych bodźców i adrenaliny, to popularna metoda u mężczyzn do uciekania od tego co się czuje. Duże ciało bolesne może się przejawiać w jawnej słabości, cierpieniu i dramacie takim, że mężczyzna nie może ogarnąć własnego życia. To stan permanentnego smutku, rozpaczy, lęku. Może też przybrać formę Bad Boya będącego emanacją męskości w sposób często przemocowy poprzez przebywanie w emocjach żądzy, gniewu i dumy.

Ci drudzy nie mają problemu ze znalezieniem partnerki, co nie znaczy, że potrafią tworzyć głębokie relacje.

Tak czy siak jeśli występuje duże ciało bolesne to wszystkich tych ludzi łączy dramat, cierpienie i stałe poszukiwane. Termin „ciało bolesne” (wprowadzony przez Eckharta Tolle’a) opisuje zbiór nierozwiązanych emocji, żalu, gniewu, wstydu, traumy, które przejmują kontrolę nad naszym zachowaniem. Mężczyzna z aktywnym ciałem bolesnym często nieświadomie przyciąga destrukcyjne relacje, prowokuje konflikty, dramaty, odrzucenie. On a właściwie jego ciało bolesne wręcz szuka silnych emocji, bo tylko one są znane jej systemowi nerwowemu i potrzebne ciału bolesnemu do wyżywienia. Często rozkochuje w sobie wiele kobiet ale żadnej nie szanuje. Albo szanuje tylko tą jedną, wyśnioną, która jest akurat dla niego niedostępna.

Infantylność

Dziecinny mężczyzna generalnie nie ma powodzenia u kobiet w odróżnieniu od infantylnych kobiet. Chodzi tutaj o inny poziom niedojrzałości, o naprawdę dziecinnego gościa a nie o mężczyznę który szuka matki zamiast partnerki czy synka mamusi. Oczywiście każda potwora znajdzie swojego adoratora ale jest to raczej wyjątek niż reguła. Dlaczego? To naturalne, że mężczyzna opiekuje się kobietą, w drugą stronę to już tak nie działa. Infantylna kobieta raczej chce mieć mężczyznę tatusia a nie jeszcze bardziej niedojrzałego partnera. Pewna siebie kobieta też na niego nie spojrzy jak na dorosłego. Jedyne wyjście to dorosnąć. No ale wytłumacz to dużemu dziecku …

Trauma pokoleniowa i schematy rodowe

Czasem nieuświadomione schematy z rodu, np. mężczyźni nie mieli szczęśliwych związków, byli zdradzani, wykorzystywani, samotni, wciąż żyją w podświadomości. Bez uleczenia tych wzorców mężczyzna może nieświadomie odtwarzać je w swoim życiu, mimo najlepszych intencji.

Styl życia w strefie komfortu

Jeśli całymi dniami mężczyzna siedzi w domu i w pracy, cały czas obcuje z tymi samymi ludźmi, nie otwiera się na nowe doznania, nie daje sobie szansy na poznawanie innych ludzi, nie podróżuje, nawet nie zainstaluje sobie aplikacji randkowej to gdzie ma poznać tą jedyną? Należy dać szansę wszechświatowi.

Miejsce zamieszkania

Miejsce gdzie mieszkamy może mieć kluczowe znaczenie do znalezienia wymarzonej partnerki. Nie trzeba tutaj wielkich analiz aby stwierdzić, że w dużych miastach jest łatwiej niż mniejszych miejscowościach. Miejsce powinno być dobrane do naszego stylu życia i zainteresowań. Jeśli te są odmienne to może się okazać, że po prostu w danym miejscu nie ma nikogo z kim można by się połączyć.

Przyzwyczajenie

Ostatni punkt i czasem najważniejszy, który tłumaczy doskonale niemożność znalezienia partnerki gdy wszystkie inne zawiodą. To jak samooszukiwanie się ale w drugą stronę. Tym razem oszukujemy się, że chcemy partnerki a jednak z przyzwyczajenia, wygody i wielu lat w samotności tak naprawdę chcemy być sami. Jest to często wynikiem zamknięcia, rozczarowań, lenistwa, apatii.

Podsumowanie

Ten krótki artykuł nie wyczerpuje tematu ale daje pojęcie dlaczego mimo tego, że facet bardzo chce kogoś poznać to wciąż nie poznał. Jeśli to przejściowa sytuacja która trwa kilka miesięcy to jest to normalne ale niejednokrotnie taka sytuacja ma miejsce wiele lat a wtedy jest jasne, że gdzieś jest blokada. Najważniejsze w tym wszystkim jest zrozumienie, że wszechświat działa jak lustro więc odbija nam zawartość naszych Umysłów. Dlatego lista powyżej może pomóc Ci rozpoznać programy blokujące poznanie kogoś wartościowego. Poprzez uświadomienie blokad i transmutację daj szansę wszechświatowi aby obdarował Cię wspaniałą partnerką.

 

Dodaj komentarz