Ja tego nie rozumiem

Ileż to razy słyszałem stwierdzenia w stylu: “No ja nie rozumiem jak można…

  • tak się zachowywać,
  • tyle jeść,
  • tak mało jeść,
  • być tak grubym,
  • być tak chudym,
  • tyle wydawać,
  • tyle zarabiać,
  • tak oszczędzać,
  • tak się malować,
  • zrobić sobie operację plastyczną,
  • tak się zaniedbać,
  • nie malować się,
  • kraść,
  • kłamać,
  • zdradzać,
  • chodzić w krótkich spodenkach w zimie,
  • zakładać futro latem,
  • tak siedzieć godzinami,
  • tak chodzić bez przerwy,
  • tak szybko myśleć,
  • tak nie kumać niczego,
  • tak szybko biegać,
  • tak wysoko skakać,
  • być tak inteligentnym,
  • być takim kretynem,
  • być wiecznie w depresji,
  • być zawsze szczęśliwym,
  • tak żyć…”

i tak dalej.

Ile razy słyszałem podobne zdania? Niezliczoną ilość. Wielu z nas ma tendencję do osądzania innych przez pryzmat własnych przekonań i przyzwyczajeń, nie zdając sobie sprawy, że opinie te nie są obiektywne, lecz wynikają z pakietu startowego (urodzeniowego), czyli karmy, osobistych doświadczeń, wychowania i kultury, w której dorastali. Wszystko to, co dla jednych jest dziwne, dla innych jest codziennością.

Sam niejednokrotnie doświadczałem, jak mój Umysł generuje podobne myśli a później jak je automatycznie wypowiadałem. To naturalny mechanizm – tak właśnie ego zaznacza swoją odrębność, budując granicę między „ja” i „oni”. Te myśli często pojawiają się automatycznie i niepostrzeżenie, nie wymagają żadnej świadomej decyzji. Ostatecznie prowadzą do konstruowania hierarchii wartości, w której jedna osoba czuje się lepsza (lub gorsza) od drugiej, bo „nie rozumie, jak można tak żyć”.

Paradoksalnie, chwilę później to samo ego, które „nie rozumiało”, zaczyna postępować w identyczny lub podobny sposób, w tej samej lub innej dziedzinie choć nie zdaje sobie z tego sprawy. Ego uwielbia iluzję wyjątkowości, ale niechętnie przyznaje się do błędów. W ten sposób ego buduje wokół siebie mury i podziały, które są jedynie złudzeniem.

Pod maską tych wszystkich ocen i osądów kryje się lęk i przywiązanie do separacji bo taka jest natura ego. Lęk przed nieznanym, lęk przed utratą kontroli, lęk przed konfrontacją z czymś, czego nie rozumie. Można by przytoczyć wiele interesujących teorii psychologicznych, które opisują te mechanizmy – jak chociażby koncepcję ego, persony i cienia, gdzie to, co wypieramy w sobie, najczęściej projektujemy na innych.

Ostatecznie jednak warto zadać sobie pytanie – czy rzeczywiście musimy wszystko rozumieć? Może zamiast osądzać, lepiej przyjąć postawę ciekawości i otwartości, przyznając, że świat jest różnorodny, a ludzie mają prawo do własnych wyborów, nawet jeśli są one zupełnie inne od naszych? Oczywiście łatwiej powiedzieć a trudniej zrobić zwłaszcza gdy ktoś swoich zachowaniem wyrzuca nas ze strefy komfortu jakby używał katapulty.

Ja jednak chciałbym tutaj zwrócić uwagę na coś bardziej istotnego i kluczowego z perspektywy Duchowości Stosowanej. Każde tego typu stwierdzenie oprócz tego, że jest opinią czy osądem, stanowi też wyraźny sygnał dla samego autora lub autorki, że jeszcze nie dokonał(a) pełnego rozpoznania tego, jak działa Umysł, na jakich zasadach opiera się kreacja rzeczywistości, a także jakie mechanizmy rządzą karmą. A nawet jeśli pewne koncepcje zostały już zrozumiane na poziomie intelektualnym, to wciąż mogą być powtarzane mechanicznie, bez głębokiego przyswojenia i realnej integracji w codziennym życiu.

Wielokrotnie spotkałem się z takimi postawami wśród ludzi, którzy zajmują się rozwojem duchowym od wielu lat. Medytują, zgłębiają święte księgi, uczestniczą w warsztatach, ale mimo to nadal reagują zdziwieniem, oburzeniem lub nawet wyższością wobec odmiennych wyborów innych osób. Wciąż nie potrafią zrozumieć, jak można jeść mięso, jak można prowadzić „tak nieświadome” życie, jak można tkwić w „iluzji materializmu”, jak można pracować w korporacji, jak można kraść, zdradzać, oszukiwać czy kierować się egoistycznymi pobudkami.

Jednak dogłębne zrozumienie mechanizmów duchowych nie polega na tym, by osądzać i wyznaczać granicę między tym, co „świadome”, a tym, co „nieświadome”. Wręcz przeciwnie – polega na dostrzeżeniu, że każda istota funkcjonuje w ramach swojego unikalnego procesu, a jej wybory są zgodne z poziomem rozwoju, przez który aktualnie przechodzi. Ego lubi klasyfikować, szufladkować i oddzielać, ponieważ daje mu to poczucie kontroli i przewagi. Duchowość nie polega na kontroli – polega na akceptacji i pełnym uświadomieniu sobie, że wszystko, co istnieje, ma swój sens i miejsce w wielkiej harmonii wszechświata.

Teraz pewnie sobie myślisz drogi czytelniku, że to kolejny duchowy artykuł o nie osądzaniu i o tym jak to mamy się wszyscy kochać bezwarunkowo itp itd. No nie do końca…

To artykuł o tym jak wielkie nierozpoznane możliwości posiadamy i jak wiele determinacji często wymaga ich odkrycie. To artykuł o tym jak głębokie może być dziedziczne / początkowe zaprogramowanie Umysłu i jak każde “nie rozumiem” pokazuje nam nasz brak zrozumienia ale też nieograniczone możliwości zmiany zawartości Umysłu a tym samym swobodę kreacji rzeczywistości o jakiej nam się nie śniło. Bo jak już naprawdę głęboko zrozumiesz to wtedy możesz sobie wykreować to czego wcześniej nie rozumiałaś / rozumiałeś. Rozumiesz?

To, że mamy pewne ułomności, predyspozycje lub talenty w danym wcieleniu powodujące, iż jest dla nas coś trudne, łatwe czy oczywiste nie oznacza, że wszyscy mają te same. Dla kogoś rozumienie matematyki jest oczywistą oczywistością, wtedy ego, spotykając kogoś kto jej nie rozumie, może stwierdzić: “no nie rozumiem jak można być tak głupim”. Dla kogoś innego taniec jest czymś naturalnym, wtedy gdy ktoś nie tańczy ego może powiedzieć “nie ufam ludziom którzy nie tańczą”.

Obserwacja: ego uwielbia sobie przypisywać zasługi z odziedziczonych karmicznie zdolności, jak również uwielbia robić dramat z odziedziczonych karmicznie ułomności.

Wtedy gdy coś / ktoś wychodzi poza schemat tego karmicznie ograniczonego postrzegania świata w jedną lub drugą stronę to stwierdza “ja tego nie rozumiem … “

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest fakt, że osądy te (bo to są osądy) zwykle wracają do samych autorów, często w najbardziej zaskakujący sposób. Zjawisko to jest na tyle powszechne, że staje się wręcz przewidywalne: jeśli ktoś w sposób kategoryczny twierdzi, że „nie rozumie, jak można być aż tak głupim” w odniesieniu do kogoś, kto popełnił błąd, to za chwilę, w podobnej sytuacji, to samo ego, najprawdopodobniej, zacznie osądzać siebie, gdy popełni jakiś „oczywisty” błąd, który w jego własnym rozumieniu wydaje się być absolutnie nieakceptowalny. To, co kiedyś wydawało mu się niemożliwe do zrozumienia w przypadku innych, staje się teraz źródłem wewnętrznej krytyki i rozczarowania. Jeśli ktoś jest “mniej świadomy” to po prostu wyprze (się), że on / ona też ten błąd popełnia i znajdzie winnych na zewnątrz lub będzie to “wyjątkowy przypadek”.

Podobnie, jeżeli ktoś wyraził kiedyś opinię, że „nie rozumie, jak można nie pracować” – zwłaszcza w kontekście własnego życia zawodowego, zdominowanego przez intensywną pracę – to po pewnym czasie, w sytuacji, gdy Jego ciało lub umysł będą wymagały odpoczynku, zacznie odczuwać wewnętrzną presję i ogromne poczucie winy, że potrzebuje przerwy. Wówczas będzie się czuł rozbity między swoimi wcześniejszymi przekonaniami a rzeczywistością, w której zderza się z własnymi granicami.

Zjawisko to jest przykładem tego, jak łatwo możemy popaść w pułapkę wewnętrznych sprzeczności i jak nasze własne osądy wobec innych mogą prowadzić do nieprzyjemnych konfrontacji z własnymi słabościami.

Są również ludzie (np. mający osobowość narcystyczną, autorytarną, roszczeniową), którzy wymagają bardzo dużo od innych, ale sami nie stosują tych standardów wobec siebie. To typowe dla tych, którzy mają tendencję do stawiania bardzo surowych wymagań w stosunku do innych ludzi, podczas gdy dla siebie potrafią stosować zupełnie inne, znacznie łagodniejsze kryteria. To ogromna niespójność i warto zauważyć jak taka postawa może prowadzić do dużych trudności w relacjach z innymi, ponieważ ludzie szybko wyczuwają, kiedy ktoś nie przestrzega tych samych zasad, które próbuje narzucać innym. To temat, który zasługuje na osobny artykuł.

I tutaj właśnie dochodzimy do clou: dopiero kiedy ktoś spotkał się z swoim Umysłem, rozpozna zawarte tam oprogramowanie i dokona naprawdę głębszej przemiany może zobaczyć jak niejednokrotnie wiele determinacji wymaga wyjście ze swojego “ja nie rozumiem…”.

Wtedy raczej stroni od takich stwierdzeń w typu “ja nie rozumiem” a w to miejsce pojawia się ciekawość w stylu: “O ,tak też można żyć!” i ewentualna decyzja o opanowaniu nowych umiejętności pozwalających na doświadczanie życia w sposób inny niż dotychczas.

Nie martw się droga czytelniczko/drogi czytelniku, życie na pewno dostarczy Ci sposobności abyś wreszcie zrozumiał(a) tego czego nie rozumiesz. 

Zachęcam Cię byś zrobił(a) sobie „rachunek sumienia”:

Ile z tego co przychodzi Ci trudno / łatwo jest Twoim świadomym wyborem w tym wcieleniu a ile z tego wynika z karmicznego dziedzictwa?

Na przykład (pierwsza kategoria, proste do zmiany nawyki i programy):

  • palisz czy nie palisz,
  • pijesz alkohol czy nie pijesz,
  • jesz fast food czy „odżywiasz się zdrowo”,
  • stronisz od sportu czy uprawiasz sporty,
  • jesteś bez pracy czy dużo pracujesz,
  • jesteś w przygnębiona czy masz zawsze świetny humor,
  • z trudem starcza Ci do 1 go czy jesteś milionerką lub milionerem?

A teraz podnieśmy nieco poprzeczkę (druga kategoria, głębsze programy w Umyśle):

  • masz biegunkę po Cisowiance czy możesz bez żadnych problemów jeść w indiach rozdawane za darmo uliczne jedzenie, dokładnie to którym lokalni trują bezpańskie psy bo uznali za przeterminowane – a Ty po wszystkim stwierdzasz, że w sumie to było dobre ale mało pikantne,
  • będąc na Zanzibarze śpisz w czapce i chodzisz w futrze bo Ci zimno czy możesz biegać w szortach zimą na Syberii,
  • jeden posiłek bez pieczonego kurczaka czy wołowiny i czujesz, że zaraz zejdziesz na śmierć głodową czy możesz przejść na dietę wegańską/witariańską/praniczną bez przerywania pracy w syberyjskich kamieniołomach,
  • planowanie wyjścia do WC kosztuje Cię tyle stresu, że leżysz cały dzień na kanapie rozmyślając nad sensem własnego istnienia czy może masz charyzmę Lorda Vadera?

I jeszcze wyżej (3 kategoria, głębokie karmiczne konsekwencje):

  • masz dietę 1-ej kalorii a dietetyk wciąż twierdzi, że za głęboko oddychasz i dlatego tyjesz czy jesz 8 posiłków na 10000 kalorii dziennie i wciąż jesteś szczupła/szczupły jak przecinek,
  • już od matury rozmyślasz jak to możliwe, że 2+2 równe jest 4 a 2*2 to też 4, czy też w aż 5 minut rozwiązujesz test Mensy uzyskując 100% rezultat oglądając w trakcie ulubiony serial,
  • masz biały/czarny/czerwony/żółty/zielony/niebieski kolor skóry,
  • jesteś hetero, gejem lub lezbijką czy jesteś aseksualna lub aseksualny,
  • masz wygląd społecznie uznawany za bardzo (nie)atrakcyjny,
  • masz uczulenie na własne smarki czy jesteś zawsze zdrowa (zdrowy): w samej bieliźnie pomagałaś/pomagałeś zabezpieczyć elektrownię w Czarnobylu zaraz po wybuchu reaktora,
  • potrzebujesz okularów i potwierdzenia głosowego aby rozpoznać swoje dzieci czy z 5 km widzisz, że mucha na drzewie nie ma jednej nogi,
  • masz pierwszy stopień słuchu muzycznego: rozpoznajesz kiedy grają a kiedy nie grają czy grasz na pianinie od czwartego roku życia?

Ktoś może słusznie zapytać co ma palenie do odczuwania zimna, grania na fortepianie, poziomu inteligencji, koloru skóry czy preferencji seksualnych.

Otóż wszystko, gdyż wszystkie te kwestie są przejawem programowania Umysłu i karmy. Ciało stanowi obraz w Umyśle.

Tak, w rozwoju duchowym Umysł (pisany z dużej litery) ma inną definicję niż umysł pojmowany potocznie jako intelekt. Zachęcam do zapoznania się z terminologią.

Pewne koleiny/nawyki/zdolności jest stosunkowo łatwo zmienić lub rozwinąć a niektóre wymagają wieloletniej praktyki duchowej. O tym dalej poniżej w sekcji Transmutacja.

W momencie gdy zdamy sobie sprawę, że większość z naszych ułomności i zdolności nie jest naszym świadomym wyborem w tym wcieleniu to może odpaść wszelkie poczucie winy i złości na siebie, jak również wszelkie poczucie dumy i wyższości.

Totalnie akceptując i rozumiejąc zastaną sytuację można przejść z bycia marionetką zaprogramowanego Umysłu oraz ego które “nie rozumie… “ do świadomego wyboru i autentycznej głębokiej przemiany.

A przecież “wystarczy tylko chcieć”

To popularna stwierdzenie wśród niektórych ludzi, zwykle używane przez tych którzy:

  • sami nie stają do większych wyzwań ale pouczają innych,
  • neofitów,
  • fanatyków,
  • pracoholików,
  • ludzi z minimalnym ciałem bolesnym i dobrą karmą którym istotnie żyje się lekko, łatwo i przyjemnie a wszystko im „samo wychodzi”,
  • karmicznie mocarnych ludzi, którzy w istocie są w stanie podołać każdemu wyzwaniu.

Zatem tak, w zależności od osoby i kalibru wyzwania można czasem powiedzieć „wystarczy tylko chcieć”. Jednak to co dla jednego jest igraszką dla drugiego życiowym wyzwaniem. W przypadku pozmywania naczyń o ile tylko nasze ciało ma ręce, nogi i potrafimy się w miarę przemieszczać to rzeczywiście takie stwierdzenie może być (zwykle) prawdziwe.

Jednak jeśli ktoś komuś mówi, że wystarczy tylko chcieć by rzucić palenie, alkohol, słodycze, schudnąć, nauczyć się śpiewać / grać, znaleźć pracę, poznać partnera marzeń,  stać się milionerem, podróżować dookoła świata czy zrozumieć matematykę to może bardzo krzywdzić drugiego człowieka.

Takie stwierdzenia zwykle są przejawem dumy i braku zrozumienia z czym zmaga się człowiek dla którego podobne dokonania mogą być znaczącym wyzwaniem wymagającym często ogromnego wewnętrznego rozwoju, zmiany przekonań, a niejednokrotnie głębszych wglądów.

Oczywiście, że to wszystko powyżej jest możliwe ale może oznaczać skok kwantowy, ogromną zmianę osobowości czy przewartościowanie całego życia. Ze zwykłego chwilowego chciejstwa ego nie da się tego urzeczywistnić, wymagana głębsza decyzja i determinacja.

Dlatego zachęcam Cię drogi czytelniku zastanowić się 2 razy zanim powiesz komuś wystarczy tylko chcieć – zobacz czy istotnie w Twoim życiu dzieje się wszystko co zechcesz zawsze i wszędzie.

To jest żenujące

Specyficznym przypadkiem stwierdzenia „ja nie rozumiem” jest osąd w stylu „to jest żenujące”. Tak, to jest pośredni osąd. Ludzie często używają tego określenia, by wyrazić swoje zażenowanie lub poczucie dyskomfortu wobec czyjegoś zachowania. Przykładowo, mogą powiedzieć: „To jest żenujące, że ktoś zachował się w ten sposób” albo „Wystąpienie tego artysty było żenujące”. Takie sformułowania wskazują na to, że dana osoba osądza sytuację przez pryzmat własnych emocji, szczególnie wstydu i lęku przed społeczną oceną.

W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś uznaje określone zachowanie za żenujące, to sam nie czułby się komfortowo, gdyby znalazł się w podobnej sytuacji i zachowując w sposób w jaki zachował się bohater „żenującej” akcji.

Zwykle chodzi o wstyd odczuwany jako wewnętrzny opór przed swobodnym wyrażaniem siebie, lęk przed odrzuceniem lub lęk przed tym, jak zostanie odebrany przez innych.

W takich przypadkach warto przyjrzeć się własnym emocjom i mechanizmom, które wywołują poczucie zażenowania. Źródłem takich reakcji może być wewnętrzne poczucie niedoskonałości lub lęk przed osądem. Co ciekawe zwykle chodzi o własny osąd gdyż sami dla siebie potrafimy być najbardziej surowi. Ludzie z dużą dozą samoakceptacji są pozytywnie odbierani nawet “robiąc głupoty”. Ktoś kto jest wiecznie napięty bo może popełnić najmniejszy błąd może nie być pozytywnie odbierany mimo iż “zachowuje się perfekcyjnie”.

Z tego względu przydatnym narzędziem do eliminacji poczucia zażenowania może być świadoma praca nad uwalnianiem wstydu – poprzez uwalnianie emocji i introspekcję. Uwalnianie tych emocji pozwala na większą akceptację siebie i innych, co w efekcie prowadzi do większej swobody w wyrażaniu się oraz braku potrzeby osądzania innych przez pryzmat własnych ograniczeń.

Pułapka niewinności

Oprócz ludzi których ego udaje, że jest bardziej święte niż jest i robi dokładnie to czego „nie rozumie” u innych, spotkałem też ludzi którzy autentycznie nie rozumieją pewnych przejawów świata ego takich jak kłamstwa, manipulacje czy przemoc.

I doprawdy cudownie jest patrzeć jacy są w tym niewinni i autentyczni. To jest jednak wciąż inna odsłona ego i braku rozpoznania możliwości Umysłu, jest to idealistyczne podejście do świata, czyli często faza pre-racjonalna. 

Jeśli ktoś uważa, że to nie prawda sugeruję chwilę zastanowienia, czy na pewno Mistrz taki jak Jezus czy Budda nie widziałby jak można kraść, kłamać, manipulować? Nie mówię, że Mistrz / Mistrzyni by to robił(a), ale czy nie rozumiał(a) by mechanizmu tworzenia ego które przejawia takie cechy?

Czy Bóg nie rozumie jak można kraść, kłamać, manipulować – czy nie rozumie skąd biorą się takie pobudki i kierujące tym emocje?

Bóg wie wszystko, doświadczył wszystkiego i rozumie wszystko. Niczego nie osądza.

Zatem jeśli ktoś tego nie rozumie to znaczy, że ma nadal co nieco do zrozumienia jak działa świat. Naiwność i duchowy idealizm to też ograniczenia w rozwoju i też przejaw ego. Przepraszam, jeśli dowiadujesz się ode mnie.

To też wciąż oznacza brak rozpoznania jak działa Umysł, jak działa ego. Jeśli taka osoba ma dobrą karmę być może nigdy nie napotka ludzi, którzy mogą ją skrzywdzić, ale zwykle jest tak, że prędzej czy później wszechświat jej objawi, że żyje w idealizmie na temat ludzi i świata. Witamy na planecie Ziemia.

Mądrość duchowa to zrozumieć i widzieć gry ego innych ludzi a mimo to zawsze wybierać akceptację i miłość. Kiedy jesteśmy dziećmi lub dziecinni to łatwo wszystkich kochać nie widząc w jakie gry grają. Jednak gdy gry są rozpoznane to dużo trudniej jest kochać – jednak to jest właśnie rozwój duchowy a nie pozostawanie w swym idealizmie na temat świata. 

Transmutacja

I tak oto dochodzimy do szczęśliwego końca, zrozumienia tego co niezrozumiałe. Dochodzimy do wniosku, że każdy ma nieograniczony potencjał ale każdy rodzi się w innym pudełku uwarunkowań i pewne specyficzne tematy są dla Niej / Niego dziecinną igraszką a inne życiowym wyzwaniem.

Zatem tak, rozumiem, że ktoś może:

  • tak się zachowywać,
  • tyle jeść,
  • tak mało jeść,
  • być tak “grubym”,
  • być tak “chudym”,
  • tyle wydawać,
  • tyle zarabiać,
  • tak oszczędzać,
  • tak się malować,
  • zrobić sobie operację plastyczną,
  • tak się zaniedbać,
  • nie malować się,
  • kraść,
  • kłamać,
  • zdradzać,
  • być „chamem”,
  • być „gburem”,
  • chodzić w krótkich spodenkach w zimie,
  • zakładać futro latem,
  • tak siedzieć godzinami,
  • tak chodzić bez przerwy,
  • tak szybko myśleć,
  • tak nie kumać niczego,
  • tak szybko biegać,
  • tak wysoko skakać,
  • być tak inteligentnym,
  • być takim „kretynem”,
  • być wiecznie w depresji,
  • być zawsze szczęśliwym,
  • tak żyć…”

Rozumiem, gdyż wynika to z przejawu rożnorodności zaprogramowania Umysłu niejednokrotnie w wielu wcieleniach a zmiana tych kolein może być wyzwaniem na całe życie.

Jednak to, że rozumiem nie oznacza, że wszystko pochwalam. Natomiast jeśli trzeba to współczuję lub doceniam zamiast potępiać czy zazdrościć bo wiem, z własnej praktyki i doświadczając własnych ograniczeń jak niejednokrotnie ciężko jest zmienić koleiny w jakich porusza się Umysł. Przyznaję się przed sobą i przed innymi jak często sam(a) wciąż poruszam się w we własnych koleinach.

Dlatego gdy ktoś zdaje sobie sprawę jak działa Umysł (i ego) może wreszcie zrozumieć wszystkich ludzi, cieszy się wtedy, że na przykład nie ma karmicznie odziedziczonych programów które utrudniałyby mu życie a ich zmiana mogłaby pochłonąć ogrom energii który może przeznaczyć na kreację czegoś wartościowego dla siebie lub innych istot.

Taki człowiek szybko wybacza lub widzi, że zwyczajnie nie ma czego wybaczać. On już nie wyśmiewa “odmieńców”, “grubasów”, “idiotów”, “brudasów”, „mugoli”, „wegan”, „mięsarian”, „pedałów”, „złodziei”, nie mówi, że “wystarczy tylko chcieć” by się zmienić.

Jeszcze lepiej gdy ktoś miał wielkie wyzwanie w swoim Umyśle i udała się Jej / Jemu głęboka przemiana. Skutkuje to tym, że tym bardziej rozumie wszystkie istoty, ich „słabości”, „wady”, talenty a także rozpoznaje ich cierpienie z powodu programów które je ograniczają.

Zachęcam zatem od obserwacji róznorodności ludzi i tego jak się przejawiają z szacunkiem, podziwem i zrozumieniem, że tak tez można żyć. Czym ktoś bardziej odmienny od nas – tym lepiej – bo tym więcej można się nauczyc o świecie i życiu.

Dodaj komentarz