Dlaczego nie mogę znaleźć partnera?

Ten tekst jest skierowany do kobiet, analogiczny tekst dla mężczyzn znajdziesz tutaj. 

Obecnie jest wiele kobiet, które z różnych względów nie mogą znaleźć sobie partnera pomimo tego, że deklarują iż chcą. Dotyczy to zarówno tych zajmujących się  samorozwojem, rozwojem duchowym jak i tych które się nimi nie zajmują. Media i promotorzy samorozwoju mają wiele wyjaśnień tego zjawiska – często cennych wskazówek zwykle jednak każdy prezentuje wytłumaczenie z jednej znanej Jej / Jemu perspektywy.

Postanowiłem tutaj zabrać główne powody wyniające z różnych przyczyn i wyjaśniające dlaczego obserwujemy takie zjawisko.

Sprostowanie: w żaden sposób nie uważam abyś musiała mieć partnera i potrzebowała go do szczęścia. Jednak bądź szczera ze sobą: czy naprawdę jest to spójny wybór. To jaką ścieżkę ktoś wybiera w życiu zależy tylko od niej / niego. Ważne aby wybór był świadomy. Jeśli wybrałaś samotne życie i jesteś z tym szczęśliwa to nie ma sensu byś czytała ten artykuł.

Uwaga: jeśli przy którymś punkcie pojawią się emocje typu złość, pretensje, smutek, żal to może okazać się, że właśnie o to chodzi. Bądź czujna czytając. Wpis nie ma na celu osądzać kogokolwiek ale jeśli nastapi poruszenie emocjonalne to może to być wspaniałą wskazówką.

Zatem przechodzimy do konkretów. Oto lista głównych powodów dlaczego nie możesz znaleźć partnera mimo, że tego pragniesz.

Brak zrozumienia jak działa świat

To często głęboka dziecięca nieświadomość, połączona z naiwnością lub traumą. Wiara w to, że:

  • wszyscy są dobrzy i mają dobre intencje,
  • wszyscy są źli i mają złe intencje
  • lub po prostu, że wszyscy są tacy jak my i myślą tak samo.

Taka wizja świata wymaga po prostu procesu dorastania, bo nie wszyscy sa dobrzy, źli i tacy sami jak my.

To jak inną ktoś może mieć zawartość Umysłu od naszej można dokładnie zaobserwować jak pozna się własną i nauczy obserwować siebie i innych. A może to być jedno z najwspanialszych odkryć w życiu.

Brak wizji i mało doświadczeń

Za mało doświadczeń i brak wiedzy czego się naprawdę chce może być przyczyną tego, iż ciężko znaleźć partnera. To tak jak z kupnem pierwszego auta lub mieszkania. Często trzeba obejrzeć ich wiele zanim zaczniemy zauważać czego tak naprawdę chcemy. Dlatego zachęcam do spotkań i eksperymentów, oczywiście z szacunkiem i szczerością w stosunku do drugiego człowieka. Ważne by wybierać świadomie, czyli wtedy gdy już ma się za sobą jakąś pulę doświadczeń i wiadomo czego się chce a co jest mniej istotne. Warto zrobić sobie listę kilku absolutnie istotnych wymagań – ale nie za dużo aby ktoś taki w ogóle istniał.

Najlepiej by mieć obraz docelowej osoby zanim się ją pozna, wtedy machina manifestacji Wszechświata będzie mogła nas uraczyć prawdziwym prezentem.

Z drugiej jednak strony warto też nauczyć się akceptować dary które otrzymujemy bo może ta / ten nie do końca wyśniona / wyśniony jest właśnie tym wyjątkowym darem a Wszechświat znów wiedział lepiej od nas co jest najlepsze dla naszego rozwoju?

Samooszukiwanie

Ach jak lubimy się samooszukiwać aby za dużo nie czuć. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn. Dlatego wiele kobiet nieświadomie wybiera strategię samooszukiwania, by poradzić sobie z trudnymi emocjami, takimi jak samotność, lęk czy potrzeba bliskości – postrzeganymi jako słabości. Przyjmują postawę silnej i niezależnej, przekonując siebie, że partner nie jest im potrzebny. Często jest to efekt wpływu kultury, która gloryfikuje samowystarczalność – co oczywiśćie ma swoje ogromne plusy.

Niekiedy jednak takie osoby w głębi serca odczuwają pustkę i tęsknotę za miłością. Emocjonalne odcięcie się od własnych potrzeb może prowadzić do wewnętrznego konfliktu i osamotnienia, które utrudniają otwarcie się na bliską relację. Aby znaleźć partnera, potrzebne jest uznanie własnych uczuć i pragnień – w tym na początku spotkania się z własną samotnością i potrzebą bliskości.

Niskie poczucie własnej wartości

To jedna z największych blokad w rozwoju w każdym aspekcie, w tym również w znalezieniu swojego wybranka. Kobieta, która nie wierzy w swoją wartość, będzie miała trudność z budowaniem zdrowych relacji. Może wybierać partnerów, którzy ją poniżają lub lekceważą, bo podświadomie uważa, że na nic lepszego nie zasługuje. To prowadzi do błędnego koła – każda toksyczna relacja pogłębia jej brak wiary w siebie.

Taka kobieta często też nie potrafi postawić granic i zaspokajać własnych potrzeb. Aby znaleźć odpowiedniego partnera, warto najpierw uzdrowić relację z samą sobą, nauczyć się szacunku do siebie i przestać wiecznie szukać zewnętrznego potwierdzenia własnej wartości. Ale uwaga: nie chodzi o to aby popaść w kolejny perfecjonizm – nie trzeba być doskonałym aby stworzyć piękną relację z drugim człowiekiem. 

Proszę jednak nie mylić poczucia własnej wartości z dumą.

Duma

Duma jest królową ignorancji, która czasem tak naprawdę maskuje głęboko skrywane lęki czy kompleksy, czyli skrywa też niskie poczucia własnej wartości.

Kobieta przekonana o swojej wyjątkowości może nieświadomie odrzucać każdego mężczyznę, ponieważ nikt nie spełnia jej wygórowanych standardów. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz i ona sama w to wierzy, jednak może to być też reakcja obronna. Słyszymy wtedy: „Nie ma już prawdziwych mężczyzn”. Ale może to nie problem z mężczyznami, tylko z nieumiejętnością bycia otwartą i elastyczną?

Duma może być mechanizmem chroniącym przed (kolejnym) zranieniem. Sama w sobie często prowadzi do samotności, bo nie pozwala na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem – takim, jakim jest naprawdę. Duma to taka postawa która potrafi „przykleić się” do niemal wszystkiego, dlatego może to wynikać z wielu powodów – poczucia niskiej wartości, smutku, lęku, gniewu itp. Można być dumnym nawet ze swojej bezradności, uważając, że jest się już ponad tym światem i stąd wynika nasza nieumiętność radzenia sobie z rzeczywistością.

Nie należy tutaj mylić dumy z wysokimi wymaganiami, które wynikają z dobrze rozpoznanych wartości i doświadczenia. Warto więc zadać sobie pytanie: czy moje wymagania pomagają mi wybrać odpowiednią osobę, czy raczej służą do odrzucania ludzi, zanim zdążę ich naprawdę poznać? Nie chodzi o obniżanie standardów ani godzenie się na niewłaściwe traktowanie, lecz o odróżnienie tego, co rzeczywiście istotne, od oczekiwania, że druga osoba będzie idealna.

Nadmierne oczekiwania

Często połączone z dumą oczekiwania są nierealne do spełnienia, i którym manifestacyjna machina Wszechświata po prostu nie jest w stanie sprostać. Współczesna kultura, media społecznościowe i filmy romantyczne często budują w kobietach nierealistyczne oczekiwania wobec mężczyzn. Czasem kobieta pragnie partnera, który będzie jednocześnie twardzielem, wrażliwcem, zaradnym biznesmenem, bezinteresownym wolontariuszem, kucharzem, mechanikiem, elektrykiem, jej terapeutą, psychologiem, duszą towarzystwa, słodkim misiem, ochroniarzem i poetą – a do tego oczywiście super przystojnym i bez wad. Takie wyobrażenia są pułapką. Żaden człowiek nie jest w stanie sprostać tak rozbudowanym, często sprzecznym wymaganiom. W efekcie kobieta może przegapić wartościowego partnera, bo skupia się na brakach zamiast na możliwościach wspólnego rozwoju. 

Poczucie winy, niezasługiwanie

Noszenie w sobie poczucia winy mocno blokuje manifestację we wszystkich aspektach życia (mimo tego, że chatgpt się z tym nie zgadza) a gdy pojawi się ktoś wartościowy może dzięki temu nieświadomie storpedować relację. Jest to niczym niewidzialna bariera, która potrafi skutecznie uniemożliwić stworzenie zdrowej i pełnowartościowej relacji. Kobieta, która nie czuje się godna miłości, uznania czy wsparcia, sabotuje własne możliwości już na starcie. Może to się przejawiać na różne sposoby, np. przyciągając osoby, które ją krzywdzą, bo podświadomie wierzy, że na coś lepszego nie zasługuje. Często też nieświadomie odrzuca wartościowych mężczyzn, ponieważ wydają się „zbyt dobrzy”, by mogli się nią zainteresować.

Poczucie winy działa jak filtr, zniekształca postrzeganie siebie i innych. Aby naprawdę otworzyć się na miłość, trzeba zaakceptować swoje „błędy” i porzucić wewnętrznego kata.

Z perspektywy samopoznania można potraktować to jako zaproszenie do pracy nad poczuciem własnej wartości. 

Niespójne przekonania o miłości

Z jednej strony kobieta marzy o miłości i rodzinie, z drugiej wierzy, że miłość rani, ogranicza, odbiera siłę. Te wewnętrzne sprzeczności sprawiają, że ona nie potrafi się otworzyć. Taka dziewczyna może też przyciągać jedynie niedostępnych emocjonalnie mężczyzn, bo boi się tych naprawdę gotowych do związku.

Brak poczucia bezpieczeństwa

Poczucie bezpieczeństwa to fundament każdej zdrowej relacji jak również szczęśliwego życia i rozwoju w ogóle. Kobiety, które go nie mają – np. z powodu trudnego dzieciństwa, zdrad czy przemocy w przeszłości – często nie potrafią w pełni otworzyć się na związek.

Lęk przed zranieniem sprawia, że nie dopuszczają do siebie nikogo zbyt blisko albo nadmiernie testują partnerów, prowokując konflikty. Takie zachowanie potrafi oczywiście zniechęcać uczciwych mężczyzn a kobieta otrzymuje łatkę niestabilnej lub desperatki. A ona po prostunie potrafi zaufać, co więcej, ona nie potrafi rozpoznawać kto jest wart zaufania a kto nie (brak dostatecznie rozwiniętej świadomości rozróżniającej).

Dlatego też często takie osoby budują mur obojętności lub obsesyjnie kontrolują sytuację, by tej kontroli nie stracić. Bez wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa trudno zbudować zaufanie. Kluczem jest praca nad sobą, czasem również z terapeutą, by nauczyć się ufać, a docelowo czuć się bezpiecznie niezależnie od zewnętrznych warunków. Oczywiście zaufanie buduje się również poprzez doświadczenie bezpiecznej relacji, a nie tylko poprzez samodzielną pracę nad sobą.

Duże ciało bolesne

Poszukiwanie silnych emocji, relacje przemocowe, uwielbienie do „bad boyów”, dramat i cierpienie stale poszukiwane – to cechy kobiet z dużym ciałem bolesnym.

W koncepcji Eckharta Tolle’a termin „ciało bolesne” opisuje zbiór nierozwiązanych emocji, żalu, gniewu, wstydu, traumy, które przejmują kontrolę nad naszym zachowaniem. W relacjach oznacza to, że dawne zranienia zostają ponownie uruchomione, a człowiek reaguje nie tylko na obecną sytuację, lecz także na ciężar wcześniejszych doświadczeń. W języku psychologii można szukać tu częściowo podobnych zjawisk, takich jak utrwalone wzorce reagowania czy powtarzanie znanych schematów relacyjnych.

Kobieta z dużym ciałem bolesnym często nieświadomie przyciąga destrukcyjne relacje, prowokuje konflikty, dramaty, odrzucenie. Ona, a właściwie jej ciało bolesne wręcz szuka silnych emocji, bo tylko one są znane jej Umysłowi i potrzebne ciału bolesnemu do wyżywienia. Często zakochuje się w „bad boyach”, którzy odtwarzają jej wewnętrzne rany. Dopiero gdy zacznie uzdrawiać swoje wnętrze, przestaje pragnąć cierpienia i chaosu, a zacznie wybierać zdrowie i miłość.

Wśród tzw. celebrytek jest wiele takich kobiet, często „bardzo atrakcyjnych” i które “mogłyby być mieć każdego” a jednak wybierają tego przemocowego, który „pokazuje im gdzie ich miejsce”.  Zastanów się dlaczego.

Złamane serce

Po bolesnym zakończeniu relacji (jednej lub czasem kilku) wiele kobiet zamyka się emocjonalnie, choć często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Mówią, że są gotowe na miłość, ale w rzeczywistości ich serce nadal żyje przeszłością. Tęsknota, żal, niewyrażony gniew – wszystko to tworzy mur, przez który  bardzo ciężko jest się przebić, a sama kobieta nawet nie wie że go tworzy. Tak właśnie działają filtry podświadomości. Strach przed powtórką z rozrywki, przed zdradą, porzuceniem czy odrzuceniem sprawia, że kobieta staje się nadmiernie ostrożna, podejrzliwa, wycofana. Świadomy mężczyzna szybko to wyczuje, a mniej świadomy może przyjąć to zaproszenie by odegrać wspólny dramat po raz kolejny.

Niezamknięte relacje z ojcem

Brak zdrowej relacji z ojcem lub jego całkowita nieobecność (fizyczna lub emocjonalna) często skutkuje nieświadomym przenoszeniem wzorców na mężczyzn w dorosłym życiu. Kobieta może poszukiwać ojca w partnerze albo wręcz odwrotnie – uciekać od zaangażowania z lęku przed powtórzeniem starych ran. W obu przypadkach utrudnia to wejście w zdrową relację partnerską.

Lęk przed utratą niezależności

Co ciekawe dobie samorealizacji wiele kobiet utożsamia relację z utratą wolności. To co kiedyś było domeną głównie mężczyzn dziś doświadczają również kobiety. Związek jawi im się jako zagrożenie dla autonomii, kariery czy rozwoju. Lęk ten może być podświadomy i objawiać się np. odrzucaniem dobrych partnerów lub sabotowaniem rodzących się bliskości. Przykłady: unikanie rozmów o wspólnej przyszłości, wycofywanie się gdy rośnie bliskość, wybieranie osób niedostępnych.

Trauma pokoleniowa i schematy rodowe

Czasem nieuświadomione schematy z rodu, np. kobiety nie miały szczęśliwych związków, były zdradzane, wykorzystywane, samotne, wciąż żyją w podświadomości. Bez uleczenia tych wzorców kobieta może nieświadomie odtwarzać je w swoim życiu, mimo najlepszych świadomych intencji w stosunku do mężczyzn i tworzenia relacji partnerskich.

Chcesz i nie chcesz – wirtualne związki

To sytuacja gdy z jednej strony kobieta pragnie relacji ale się jej boi z różnych względów. Wtedy często wybiera związek na odległość, dające poczucie, że “się kogoś ma” ale z drugiej strony można żyć sobie na co dzień samemu i “mieć święty spokój”. W takiej iluzji można zajść naprawdę daleko, tylko czekać gdy sztuczna inteligencja zastąpi takich partnerów na odległość na masową skalę. Jest wiele historii oszustów którzy nabierali zarówno kobiety jak i mężczyzn na związki na odległość, zwykle w ten sposób wyłudzając pieniądze.

Oczywiście istnieją też szczęścliwe relacje na odległość ale te wynikają z innych intencji niż opisane powyżej.

Niskie wibracje

Pojęcie „niskich wibracji” – jakże popularne w New Age – w kontekście relacji wykracza poza ramy samej teorii, stając się subtelną ale i realną barierą, która oddziela ludzi od siebie. 

Dla przypomnienia: „niskie wibracje” to stan energetyczny, w którym dominują trudne emocje, ciało bolesne, ograniczone przekonania i brak połączenia z Wyższą Jaźnią. Osoba znajdująca się w tym stanie często odczuwa lęk, gniew, winę, wstyd lub zazdrość, a jej perspektywa staje się wąska – widzi ona świat jako miejsce pełne zagrożeń, braku i rywalizacji. Człowiek czuje się wtedy jak ofiara okoliczności, brakuje mu sprawstwa, a jego życie wypełnia chaos lub stagnacja.

Dlatego głównym powodem, dla którego w tym stanie trudno poznać wyśnionego partnera / partnerkę, jest fakt, że człowiek operuje z poziomu głębokiego braku. Zamiast promieniować gotowością do dzielenia się sobą, wysyła w świat sygnał desperacji i potrzeby „załatania” własnych deficytów.

Prawo przyciągania działa tu bezlitośnie: przyciąga to, czym ta osoba emanuje. Jeśli wewnątrz gości lęk, niepewność i przekonanie, że o wszystko trzeba walczyć, spotyka na swojej drodze albo osoby lustrzane, które pogłębiają jej / jego trud, albo buduje mury, przez które nikt bardziej otwarty nie jest w stanie się przebić (lub nie chce się przebijać).

Generalnie są dwa scenariusze dla takiej osoby:

  • jeśli ten ktoś jeszcze nie potrafi zauważać tzw. czerwonych flag:  poszukiwanie kończy się przyciągnięciem kogoś podobnego kto dołączy do kolejnego wspólnego dramatu („Dlaczego ja trafiam wciąż na samych dupków?” lub „Dlaczego ja trafiam na same wariatki?”),
  • jeśli ktoś już potrafi rozpoznawać czerwone flagi ale nie zmienił swojego stanu wibracyjnego: kończy się stwierdzeniem, że „nie ma już prawdziwych mężczyzn” lub „nie ma już uczciwych kobiet”. Taka osoba żyje sama w przekonaniu, że nie da się poznać „kogoś normalnego”.

A trzecia opcja by właśnie poznać kogoś „normalnego”?

Ograniczenie energii do niższych wibracji sprawia, że brakuje dostępu do lekkości i radości, które są naturalnym magnesem dla innych „normalnych” ludzi. Osoba w niskich wibracjach postrzega rzeczywistość jako pasmo przeszkód, jednego niechcianego zdarzenia za drugim, co nadaje jej obecności pewien ciężar – niejednokrotnie odczuwany przez otoczenie. Potencjalny partner podświadomie wyczuwa ten opór i wycofuje się, ponieważ zdrowa relacja potrzebuje przestrzeni, oddechu i przepływu, a nie gęstej atmosfery walki o przetrwanie czy dominacji. Bez otwarcia wyższych ośrodków energetycznych, a zwłaszcza serca, spotkanie z drugim człowiekiem pozostaje jedynie fizycznym lub intelektualnym kontaktem, pozbawionym tej głębokiej, magnetycznej więzi, która pozwala dwóm duszom naprawdę się rozpoznać i połączyć w sposób trwały i harmonijny.

Podsumowując: czym ktoś ma wyższe wibracje tym łatwiej mu realizować plany w świecie materialnym w tym poznawanie bliskich osób. Jakość tworzonych relacji będzie inna w zależności od tego czy działamy z poziomu apatii, smutku, lęku, żądzy, gniewu, dumy, odwagi lub akceptacji.

Brak umiejętności manifestacji

Manifestacja jest jednym z aspektów samorozwoju, tak wiem, to ostatnio modne słowo. Jednak to też praktyka oparta na intencji, wewnętrznej spójności i gotowości na przyjęcie tego, czego się pragnie – ale często także tego co jest dla nas najlepsze. Kobiety, które nie potrafią jasno określić, czego oczekują od potencjalnego partnera, często tkwią w chaosie energetycznym, raz przyciągają, raz odpychają. Brak umiejętności manifestowania wynika z rozproszenia Umysłu, niewiary w siebie, a czasem z braku cierpliwości. To jest jak zamawianie dania w restauracji bez wiedzy o jakie danie nam chodzi – wtedy trudno oczekiwać, że kelner przyniesie to, na co naprawdę mamy ochotę. 

Karma i Najwyższe Dobro

Niejednokrotnie z kobietą jest “wszystko ok”, tzn jest gotowość, otwartość na miłość, chęć do zaangażowania, poczucie wartości, czyste serce … ale wciąż jest sama. Jak to możliwe? Może to wynikać z konsekwencji karmicznych lub z Najwyższego Dobra. Wtedy nie da się z tym dyskutować. Karma musi się dopełnić a Najwyższe Dobro przejawić w ten sposób, że Wszechświat zdecyduje kiedy jest ten właściwy moment aby obdarować kobietę doskonałym partnerem.

Może to też wynikać z czasu w życiu gdy ktoś bardzo szybko się rozwija i z tygodnia na tydzień staje się kimś innym. Tym samym ciężko o dopasowanie kogoś na stałe. Dopiero gdy nastąpi stabilizacja po procesie rozwoju odpowiedni partner się pojawi jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki.

Boomeroza

„Boomeroza” to pojęcie stworzone przez Kena Wilbera, które odnosi się do specyficznego zatrzymania w rozwoju, szczególnie widocznego w pokoleniu „baby boomers” oraz w osobach, które przejęły ich światopogląd. W kontekście wyzwań kobiet ze znalezieniem partnera, boomeroza może odgrywać kluczową rolę, choć często nieuświadomioną.

Boomeroza według Wilbera polega na utkwieniu w tzw. „zielonym” poziomie rozwoju (według jego modelu Spiral Dynamics lub integralnego modelu świadomości – patrz Mapy Świadomości) w jego patologicznej wersji. To faza zorientowana na równość, inkluzywność, duchowość bez struktury, kwestionowanie autorytetów i przekonań tradycyjnych. Natomiast patologiczną odmianę zielonego światopoglądu (czyli boomerozę) odróżnia fakt, że jego osiągnięcia zostają połączone z egocentryzmem, a pluralizm przekształca się w niezdolność do uznania jakichkolwiek hierarchii rozwojowych. 

Gdy rozwój zatrzymuje się właśnie tam, bez integracji niższych i wyższych poziomów pojawiają się pewne specyficzne rezultaty. Powstaje wtedy tzw. „zielony nihilizm” – czyli życie pełne haseł o miłości, wolności i „byciu sobą”, ale bez głębokiej odpowiedzialności, dyscypliny, struktury i autentycznego zaangażowania. W efekcie oznacza połączenie egalitarnego i pluralistycznego światopoglądu z niezakwestionowanym narcyzmem, skrajnym relatywizmem oraz awersją do jakichkolwiek hierarchii – stąd wiara, że nie ma żadnych obiektywnych prawd, wszystkie perspektywy są równe, a wszelkie hierarchie są złe i opresyjne.

Stosując tę definicję w stosunku do wyzwań w relacjach partnerskich można to zinterpretować następująco: u kobiet przejawiających boomerozę manifestuje się to często w niechęci do głębszego zobowiązania („bo to mnie ogranicza”), w duchowości opartej wyłącznie na emocjach („JA tak czuję, JA to widziałam, to MOJA wizja, więc to musi być prawda”), w rozmywaniu różnic płciowych („kobieta i mężczyzna są tacy sami”), a także w krytyce wszystkiego, co „stare”, „patriarchalne” i „nienowoczesne”, w tym także ról partnerskich.

To wszystko skutkuje wyzwaniem w stworzeniu trwałej relacji – nie dlatego, że miłość jest niemożliwa, ale dlatego, że boomeroza uczy tylko „być” w emocjonalnym sensie, ale nie „budować”. A do relacji przydaje się też odpowiedzialność za codzienne obowiązki.

Oczywiście trzeba zrobić tutaj rozróżnienie: to co napisane powyżej, to nie dowód, że kobiety o egalitarnych poglądach, krytyczne wobec tradycyjnych ról lub ceniące niezależność mają większe trudności ze znalezieniem partnera. Kluczowe pytanie brzmi nie: „Czy odrzucam tradycyjne role?”, lecz: „Czy potrafię łączyć wolność z odpowiedzialnością, a własną autentyczność z gotowością do budowania czegoś wspólnie?”.

Brak kompetencji

Relacje, jak każda dziedzina życia, wymagają umiejętności: komunikacji, słuchania, empatii, rozwiązywania konfliktów. Nie każdy wynosi te kompetencje z domu, a szkoła niestety ich nie uczy. Kobieta, która nie potrafi rozmawiać z partnerem bez oskarżeń, która nie rozumie różnic między płciami czy nie umie zapanować nad emocjami, często sama sabotuje związki. To nie zła wola, lecz brak narzędzi i brak praktyki. Dobra wiadomość jest taka, że kompetencje społeczne i relacyjne można zdobywać i ćwiczyć – jak język obcy czy jazdę samochodem. 

Przekonanie, że wiem wszystko o mężczyznach …

… ale mężczyźni nie wiedza nic o kobietach. No bo przecież “faceci to takie wieczne dzieci, życiowe niedorajdy”. Bardzo złudne poczucie, bo kobiety często niewiele wiedzą o samych sobie, np. nie wiedzą dokładnie co na nie działa i dlaczego akurat wybrały tego a nie innego mężczyznę. Przypisują to pewnym przejawom magii a ja wam powiem, że to niekoniecznie jest magia ale zaprogramowana podświadomość.

Przekonanie, że się wszystko wie to jedna z bardziej podstępnych iluzji. Kobieta, która jest przekonana, że zna mężczyzn „na wylot”, często zamyka się na autentyczne poznawanie konkretnego człowieka. Zamiast słuchać – interpretuje i reaguje, zamiast odkrywać – zakłada i z góry wie co będzie dalej.

Dodatkowo mając (nie)świadome założenie, że się wszystko wie o mężczyznach rozwój jest niemożliwy, no bo czego się uczyć jak się już wszystko wie? To faceci są tymi którzy mają się starać, zabiegać, zmieniać, bo przecież oni nic nie wiedzą o kobietach.

Nieznajomość męskich potrzeb

A tu się okazuje, że wielu kobietom jedynie wydaje się, że wiedzą, czego pragną mężczyźni: seks, seks, seks, obiad, TV. Co bardziej wyedukowane wiedzą, że jeszcze podziw. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe potrzeby często są głębsze: bycie potrzebnym, uznanym, zrozumianym, docenionym, wysłuchanym i wiele innych. Brak tej wiedzy sprawia, że kobiety nieświadomie zaniedbują mężczyzn emocjonalnie, skupiając się jedynie na powierzchownych aspektach relacji przy jednoczesnym wiecznym narzekaniu na niego. 

Nastawienie na branie a nie dawanie

Każdy człowiek w relacji daje i otrzymuje, to permanentna wymiana energii. Panie często same nie wiedzą co dają mężczyźnie, co wnoszą do relacji – bo, jak zaznaczyłem powyżej często nie znają potrzeb mężczyzn. Na zadanie pytanie co wnoszą do realcji odpowiadają: “jak to, całą siebie”. Ale konkretnie? I tu zapada cisza.

Związek nie jest transakcją, ale wymianą: uczuć, energii, wsparcia, inspiracji do rozwoju, doświadczeń (też tych wymagających). Kobiety nastawione wyłącznie na branie oczekują miłości, obecności, czułości, ale nie zadają sobie pytania: „Co ja daję w zamian?” Miłość to coś, co się wyraża, nie deklaruje, mają iść za nią konkretne gesty, czyny, emocjonalna dostępność. Jeśli bilans w relacji jest zachwiany, mężczyzna może poczuć się niedoceniony. A wtedy możliwe, że nawet “najbardziej zaangażowana” kobieta zostanie sama, z niezrozumieniem, dlaczego to nie wyszło.

Kult jednostki i samorozwoju

Współczesna narracja mówi: „Ty jesteś najważniejsza, rozwijaj się, bądź niezależna”. To ważne wartości, wręcz niezbędne do rozwoju jednostki, ale w nadmiarze mogą prowadzić do izolacji. Kobieta skoncentrowana wyłącznie na sobie, swojej ścieżce, celach i „misji”, może uznać partnera za przeszkodę w rozwoju, a nie wsparcie. W skrajnych przypadkach relacja traci sens, jeśli nie wpisuje się w indywidualny plan.

Dlatego jeśli rozwój osobisty nie uwzględnia choćby minimalnej wspólnoty, staje się egoizmem ubranym w modne słowa.

Brak miłości, egoizm

Dostęp do miłości jest z jednej strony naszą naturą z drugiej strony wymaga codziennej praktyki bo ego broni się bardzo przed miłością, gdyż ta często oznacza jego koniec. Dlatego kierowanie się w życiu miłością to kompetencja, którą trzeba pielęgnować przez codzienną praktykę.

Kobieta skoncentrowana wyłącznie na sobie, swoich celach, sukcesach i rozwoju, może nieświadomie zaniedbać swoją zdolność do bycia w relacji. Związek to nie tylko wspólna przestrzeń, ale też ciągła wymiana. Egoizm nie musi objawiać się jawnie, często przybiera subtelną formę zamknięcia na potrzeby drugiej osoby. 

Infantylność

Kobieta dziecię (jap. burikko) może być dla wielu mężczyzn urocza, dla niektórych możliwe, że będzie wyśnioną kochanką – jednak zwykle na krótko. Podejrzewam, że wielu mężczyzn będzie wstydziła się z Nią pokazać “na salonach”. Infantylna kobieta może być początkowo postrzegana jako urocza, lekka, zabawna. Jednak na dłuższą metę brak dojrzałości emocjonalnej zaczyna męczyć. Mężczyzna, który szuka partnerki do życia, a nie wiecznego dziecka do opieki, szybko traci zainteresowanie. Infantylność objawia się nie tylko w zachowaniu, ale też w braku odpowiedzialności, unikaniu konfliktów, nierealnych oczekiwaniach wobec życia i partnera. Kobieta, która nie chce dorosnąć, może zatrzymać się na etapie fantazji o księciu z bajki.

Księżniczka

Mentalność księżniczki to przekonanie, że mężczyzna ma przyjść, oczarować, zaspokoić wszystkie potrzeby i sprawić, że życie stanie się bajką. No bo ona przecież jest taka wyjątkowa, zasługuje na wszystko co najlepsze, najlepiej na szejka naftowego, który będzie rozwijał przed nią czerwony dywan. Taka postawa zakłada pasywność i bierne oczekiwanie, że ktoś inny da szczęście. A życie oczywiśćie może być bajką ale aby je takim wykreować potrzebne jest inne podejście niż ma księżniczka.

Och sorry, że się ode mnie dowiedziałaś.

Jeśli kobieta nie wnosi nic poza swoimi oczekiwaniami i roszczeniami, szybko przestaje być atrakcyjna (dla wartościowych mężczyzn). Dojrzała relacja wymaga zaangażowania z obu stron. Księżniczka nie chce być partnerką, ona chce być na piedestale, wiecznie adorowana, obsługiwana itd.

Szukanie sponsora, nie partnera

Bywają kobiety,  które oczekują, że partner będzie je utrzymywał, tym samym mylą miłość i związek partnerski z układem finansowym, czasem jest to na głęboko podświadomym poziomie. Stanowią jakby drugą stronę medalu kobiety silnej, niezależnej i samowystarczalnej pod każdym względem. W ich oczach partner staje się kimś, kto ma zapewnić, utrzymać, wziąć odpowiedzialność za wszystko, w tym również za ich własne emocje, decyzje i komfort życia. Ona daje mu przecież „całą siebie”. Taka postawa wyklucza prawdziwe partnerstwo oparte na wzajemności, zaufaniu i dojrzałości.

W większości przypadków mężczyźni wyczuwają, kiedy są traktowani bardziej jak bankomat niż człowiek. Nawet jeśli początkowo dają, z czasem czują się wykorzystani, niekochani, niezauważeni. Relacja przestaje być oparta na sercu, a staje się kontraktem, który kończy się wypowiedzeniem o ile oczywiście mężczyzna w końcu dostatecznie odkryje poczucie własnej wartości. A możliwe, że jednak nie odkryje, bo aby wejść w taką relację musi mieć je od początku bardzo niskie.

Uzależnienie od nowości, czyli zawsze mogę znaleźć lepszego

Media społecznościowe, aplikacje randkowe (których model biznesowy zwykle nie jest nastawiony na realizację celów użytkownika), nieustanne porównywanie, wszystko to prowadzi do bycia w mentalności stałego poszukiwania bez faktycznej decyzji by odnaleźć kogokolwiek. Tak zaprogramowany Umysł bywa niezwykle przebiegły: wydaje się, że „coś lepszego” zawsze czeka za rogiem a 1000 polubień utożsamiane jest z wielkim powodzeniem. 

Przyzwyczajenie

Punkt wydaje się niepozorny a czasem jest najważniejszy – tłumaczy doskonale niemożność znalezienia partnera gdy wszystkie inne zawiodą. To jak samooszukiwanie się ale w drugą stronę. Tym razem oszukujemy się, że chcemy partnera a jednak z przyzwyczajenia, wygody i wielu lat w samotności tak naprawdę chcemy być sami. Jest to często wynikiem zamknięcia, rozczarowań, lenistwa i apatii.

Utrata niewinności

Mężczyźni kochają w kobietach niewinność, ale potrzebne jest tutaj wyjaśnienie bo różne są oblicza niewinności.

Tutaj chodzi o dojrzałą niewinność rozumianą jako czystość intencji, otwartość, spontaniczność i brak nagromadzonego negatywnego spojrzenia na życie – zepsucia. Dziecięca niewinność wynika z niewiedzy – dziecko jest ufne, bo nie zna zła, natomiast dojrzała niewinność polega na tym, że znasz cienie świata, doświadczyłaś rozczarowań czy zranień, ale świadomie decydujesz, by nie odpowiadać cynizmem czy agresją.

Zatem można być mądrą i niewinną, nie tylko dzieciną i niewinną, niewinność to nie musi być naiwność, ale otwartość, świeżość spojrzenia, zdolność do zachwytu i ufności. Współczesne kobiety często uznają tę cechę za słabość, boją się być zbyt delikatne, by nie zostać wykorzystane. Tymczasem większość mężczyzn pragnie w kobiecie właśnie tej miękkości, delikatności, wewnętrznego światła i ciepła – czyli po prostu naturalnej kobiecej energii. Zbyt duża ostrożność, zbroja cynizmu lub chłód emocjonalny sprawiają, że kobieta staje się niedostępna.

Niewinność nie wyklucza mądrości ani siły. Wręcz przeciwnie – może być pięknym balansem między dojrzałością a kobiecą łagodnością.

Silna i niezależna

Taka kobieta sama jest jak mężczyzna, nie, ona jest jak komandos GROMu. Ma własny biznes lub kilka, ewentualnie jest dyrektorem w korporacji. Śpi maks. 4h na dobę, zaczyna dzień od dwóch godzin na siłowni, pracuje 12h a w wolnych chwilach tańczy salsę, uprawia wspinaczkę, kolarstwo górskie, spadochroniarstwo, morsuje i ćwiczy przewrotki na kajaku. W ramach weekendowego totalnego relaksu wspina się na Rysy z trojaczkami na plecach. Zorientowana na działanie, zadaniowa i absolutnie samowystarczalna w każdym aspekcie. Przychodzi do domu i dalej jest w roli pani dyrektor. Jak mężczyźnie się to nie spodoba i odejdzie to taka kobieta powie, że jego męskie ego nie wytrzymało tego iż ona ma własne zdanie i jest bardziej męska od niego.

I niekiedy może mieć absolutną rację o ile mężczyzna się nie rozwija (na przykład zawodowo czy duchowo) a kobieta tak, wtedy może to być prawdą. Ale czy zawsze?

Spójrzmy na sytuację odwrotnie. Facet przychodzi do domu z pracy i chciałby mieć kontakt z kobietą a nie z innym mężczyzną w ciele kobiety. Ciepłą, delikatną, pełną miłości. Tak, taka kobieta też może być sprawna fizycznie i mieć sukcesy zawodowe.

Dlatego z mojej obserwacji wynika, że takie super niezależne kobiety mają niejednokrotnie problemy ze znalezieniem partnera. Dlaczego?

Mechanizm jest prosty – jest niewielu mężczyzn którzy mogą sprostać ich pokładom energii i dominującej osobowości. A zwykle nawet silna i niezalezna kobieta instynktownie pragnie odnaleźć w partnerze oparcie, więc w tym przypadku on musi być bardzo silny aby ona czuła się w takiej relacji dobrze. Jednak taki bardzo silny mężczyzna zwykle woli być z ciepłą i delikatną kobietą, a nie mieć „drugiego faceta” w domu z którym być może będzie musiał walczyć o dominację.

Taka prawda, że silnych mężczyzn zwykle ciągnie do ciepłych, niewinnych i delikatnych kobiet – to naturalne, poszukują dopełnienia swojej energii.

Ważne doprecyzowanie: samodzielność, ambicja i sprawczość kobiety nie są wadami, które trzeba w sobie naprawić. Warto natomiast przyjrzeć się temu, czy w relacji ona potrafi wyjść z roli osoby, która wszystkim zarządza, dopuszcza do głosu własną wrażliwość i pozwala partnerowi wnosić coś od siebie.

Ponadto warto zapytać, czy też oboje nie próbują dopasować się do wyobrażeń o tym, jacy „powinni” być kobieta i mężczyzna. Każda relacja jest inna i warto być otwartym na różne scenariusze a te życie pisze dużo ciekawe niż te, które oglądamy w filmach.

Zatem jeśli czujesz, że Twoja niezależność utrudnia Ci bliskość, nie musisz rezygnować z siły. Możesz sprawdzić, czy umiesz jednocześnie być samodzielna i przyjmować wsparcie, wyrażać zdanie i słuchać, podejmować decyzje i dzielić odpowiedzialność.

To znacznie bardziej użyteczne pytania niż rozstrzyganie, czy masz zbyt dużo „męskiej energii”.

Wygląd

Tutaj obowiązują dwie skrajności. Jedni mówią, że wnętrze jest najważniejsze i często są postrzegani jako zakłamani. Rzekomo ci bardziej obeznani i bardziej szczerzy twierdzą, że liczy się głównie wygląd.

Tak, dla większości mężczyzn wygląd ma bardzo duże znaczenie, szczególnie na początku znajomości, choć nie wiem czy większe niż dla kobiet obecnie, bo panie też stają się coraz bardziej wybredne w tej materii.

Jednak wygląd to nie wszystko.

Aby podnieść swoją atrakcyjność najlepsze co można zrobić to czuć się dobrze w środku, wtedy ciało naturalnie przejawia się najpiękniej jak potrafi. Nie chodzi tutaj o kanony piękna, ale o dbałość o siebie, styl, zdrowie i energię, jaką się emanuje. Ważne jest też, aby wygląd był spójny z osobowością. Autentyczność przyciąga, ale zaniedbanie odpycha.

Kobieta która nie ma wyglądu modelki wciąż może bardzo dużo zrobić zadbaniem o siebie, stylem i osobowością. Tak, panowie na krótki romans kierują się głównie wyglądem ale jeśli chodzi o relacje na całe życie to wybór jest dużo bardziej złożony. Możliwe, że ta która wygląda „przeciętnie” ale potrafi stworzyć dom, rodzinę i okazać ogrom ciepła będzie wybranką serca a nie ta która tylko ładnie wygląda.

Z resztą jeśli masz wątpliwości zrób własne badanie w internecie i zobacz, że nie zawsze znani i bogaci mężczyźni wiążą się z “najpiękniejszymi kobietami”. Dlaczego? Przecież mogą „mieć każdą”?

Z drugiej strony nie daj sobie wmówić i uwierzyć w obietnice, że wygląd nie ma znaczenia. Wygląd ma znaczenie i to ogromne – jednak manifestacja i karma mają większe.

Wiek

Wraz z wiekiem nie tylko ciało fizyczne się zmienia, ale też oczekiwania, schematy i możliwości emocjonalne. Kobieta od pewnego wieku często niesie ze sobą bagaż doświadczeń, czasem wzbogacający, ale bywa, że niestety też blokujący. Może być mniej otwarta, mniej atrakcyjna dla niektórych mężczyzn a jednocześnie bardziej wybredna lub zbyt ostrożna – co skutecznie zmniejsza prawdopodobieństwo znalezienia kogoś na stałe. Z wiekiem zmniejsza się liczba dostępnych partnerów, szczególnie jeśli kobieta szuka mężczyzny starszego lub rówieśnika, który nie ma dzieci i nie był w małżeństwie. Takie wymagania mogą być dla Wszechświata nie do spełnienia. Wiek to nie wyrok, ale warto mieć świadomość realiów, by nie utknąć w iluzjach.

Miejsce zamieszkania

Miejsce gdzie mieszkamy może mieć kluczowe znaczenie do znalezienia wymarzonego partnera. Nie trzeba tutaj wielkich analiz aby stwierdzić, że w dużych miastach jest łatwiej niż mniejszych miejscowościach. Miejsce powinno być dobrane do naszego stylu życia i zainteresowań. Jeśli te są odmienne to może się okazać, że po prostu w danym miejscu nie ma nikogo z kim można by się połączyć.

Styl życia w strefie komfortu

Jeśli całymi dniami kobieta siedzi w domu i w pracy, cały czas obcuje z tymi samymi ludźmi, nie otwiera się na nowe doznania, nie daje sobie szansy na poznawanie innych ludzi, nie podróżuje, nawet nie zainstaluje sobie aplikacji randkowej to gdzie ma poznać tego jedynego? 

Podsumowanie

Ten krótki artykuł oczywiście nie wyczerpuje tematu ale daje pojęcie dlaczego mimo tego, że kobieta bardzo chce kogoś poznać to wciąż nie poznała.

Jeśli jest to przejściowa sytuacja która trwa kilka miesięcy to jest to normalne, ale bywa, że taka sytuacja ma miejsce przez wiele lat a wtedy jest jasne, że coś blokuje manifestację w tym aspekcie. Najważniejsze w tym wszystkim jest zrozumienie, że Wszechświat działa jak lustro więc odbija nam zawartość naszych Umysłów. Dlatego lista powyżej może pomóc Ci rozpoznać programy blokujące poznanie kogoś wartościowego. Poprzez uświadomienie tych blokad oraz transmutację energii i przekonań daj szansę Wszechświatowi aby obdarował Cię wspaniałym partnerem.

Pamiętajmy, że celem samopoznania nie jest szukanie w sobie winy za to, że nie masz partnera. Chodzi o rozpoznawanie własnych wzorców, świadome podejmowanie decyzji i zmianę tego, na co rzeczywiście masz wpływ. Nie musisz być perfekcyjna, idealnie uzdrowiona, mieć super wysokich wibracji ani osiągnąć określonego poziomu rozwoju duchowego, żeby zasługiwać na miłość i ztworzyć piękną relację.

Jak widać, przyczyn trudności ze znalezieniem partnera może być wiele. Niektóre dotyczą przekonań, emocji i wcześniejszych doświadczeń. Inne wiążą się z umiejętnościami relacyjnymi, sposobem poznawania ludzi, oczekiwaniami czy zwykłymi okolicznościami życia. Często niestety kilka takich czynników występuje jednocześnie.

 

Dodaj komentarz